01.04.2013

[01.IV.2013] ROC#12: Panzergrenadier HQ


Witajcie serdecznie!

Postanowiłem dalsze pastwienie się nad Finecastem i Hobbitem przesunąć na nieco późniejszy termin i w drugim artykule zająć się dużo przyjemniejszym zestawem. System bitewny Flames of War stworzony przez firmę Battlefront cieszy się dużym mirem wśród polskiej społeczności graczy. Myślę że nie będzie wielkim nadużyciem jeśli stwierdzę, że stanowi jeden z najpopularniejszych historycznych ("historycznych"?) systemów w naszym kraju. Na warsztat Battle Painting Studio trafia nieduże pudełko – Panzergrenadier HQ do armii niemieckiej. Zapraszam do lektury!



Box – bardzo przyjemnie zaprojektowany


Nazwa: Panzergrenadier HQ
Producent i skala: Battlefront [15 mm]
Cena: 120 zł
Materiał: Żywica/Plastik/Metal

Panzergrenadierzy we Flames of War nie są zbyt tanią do zbierania i łatwą do grania armią. Wymagają niejakiego obycia na stole bitewnym oraz pokaźnej liczby transporterów na stanie. Małym pradoksem jest to, że większość dowodzących stroną niemiecką już na starcie chce się porywać na tą formację :) Spory wpływ na to ma pewnie SdKfz 251/1, którego kształt stał się jedną z ikon II wojny światowej.
Za 120 zł Battlefront serwuje nam smakowity kąsek, jakim jest grupa dowodzenia grenadierów pancernych. Pierwsze co rzuca się nam w oczy, to świetnie zaprojektowane pudełko. Ładnie pomalowane modele, solidna szata graficzna – kupuję to absolutnie w stu procentach. Moim skromnym zdaniem boxy do Flames of War są jednymi z najciekawiej i najstaranniej zaprojektowanych pudełek do gier bitewnych. Duży plus dla wydawcy za zadbanie o szczegóły!



Starannie zaprojektowana i ułożona szata graficzna przyciąga oko


Na odwrocie znajduje się krótki opis jednostki, kolejne zdjęcie oraz briefing do wykorzystania przy składaniu rozpisek. Po tak pozytywnym wstępie przystępujemy do rozpakowywania. Naszym oczom ukazuje się solidne, dwuczęściowe pudełko wykonane z tworzywa sztucznego. Modele są dodatkowo zabezpieczone gąbkami, które minimalizują szanse na uszkodzenie jakiejkolwiek części. Jest to kolejna duża zaleta zestawu i plus dla producenta. Same pudełko można później wykorzystać do trzymania bitsów/posypek/modelarskich drobiazgów. Pół mojego warsztatu jest posortowane właśnie w taki sposób.



Pancerne opakowanie – nic się nie ma prawa uszkodzić





Samo mięsko


Po uporaniu się ze wszystkimi pudełkami, otwarciami, dobieramy się w końcu do najważniejszej części – modeli. Transportery i piechota zostały pogrupowane osobno; drobiazg a cieszy. Warto tutaj zwrócić uwagę, że zestaw stanowi miks elementów metalowych, plastikowych i żywicznych. Przyznam szczerze że nie spotkałem się jeszcze z taką kombinacją u innych producentów. Wnioskuję iż taka technologia umożliwia zachowanie najwyższej jakości każdego elementu. Odlewy są najzwyczajniej w świecie perfekcyjne! Wszystko wykonano z niebywałą dbałością o szczegóły, minimalna liczba nadlewek. Piechota obładowana zasobnikami, ładownicami, w dynamicznych pozach, a przypominam że jest to skala 15 mm. Po otwarciu i obejrzeniu zawartości jest się naprawdę zadowolonym.



Komplet transporterów


W pudełku znajdują się trzy transportery SdKfz 251/1. Jak sami widzicie sklejania jest niedużo – gąsienice, koła jezdne oraz karabiny maszynowe i ich osłony. Dodatkowo do burt dokleić można kilka kanistrów paliwowych. Figurki przygotowane są bardzo starannie, z dbałością o detal – korki wlewów paliwa, nity, zawiasy, włazy. Wszystko zostało uwzględnione i pieczołowicie oddane. Malowanie takiego zestawu daje sporo frajdy, a gotowe pojazdy prezentują się naprawdę dumnie na każdym polu bitwy.



Szczegółowe modele piechoty cieszą każdego modelarza


Przy modelach piechoty czekała mnie bardzo miła niespodzianka – do zestawu dorzucono trzy "nadprogramowe" figurki. Mogą się przydać do wzbogacenia podstawek. Mamy więc trzynaście zwykłych modeli oraz sześciu załogantów, których umieścić można wewnątrz transporterów. Kolejnym bonusem są cztery "paski" wyposażenia do doklejenia na wozy. Pozwala to podkreślić dowódczy charakter pojazdów i wyróżnić je na polu bitwy. Jeżeli przyjrzycie się uważnie, dostrzeżecie że niemal każda figurka to unikat. W zestawie znajdziemy zaledwie dwa powtórzenia – strzelcy MG oraz żołnierze niosący Panzerfausty. Na fotografii widać też kilka linii podziału formy, jednak przy odrobinie wprawy można je łatwo usunąć pilniczkiem bądź skalpelem.

Krótko podsumowując – jest to bardzo dobry zestaw. Sporo świetnie wykonanych modeli, zawodowe rzeźby, piękne opakowanie. Z czystym sumieniem mogę go polecić każdemu graczowi oraz modelarzom interesującym się amią niemiecką przedstawioną w mniejszej skali. Po zakupie nie powinniście się zawieść, a po pomalowaniu figurki stanowić będą solidny trzon każdej armii.

Plusy:

+ Staranne wykonanie i zastosowanie różnych materiałów
+ Duża różnorodność wewnątrz zestawu
+ Szczegółowe rzeźby
+ Dobry przelicznik cena/jakość
+ Zdecydowanie widać dobre podejście wydawcy do klienta

Minusy:

- Gdyby cena była w granicy 100 zł byłby box marzeń :)

Ogólny werdykt: 9/10 – idealny zestaw na podstawę armii!


4 komentarze:

  1. Offtopne sobie troche. Mam nadzieje ze sie nikt nie obrazi. W artykule poruszyles temat ktory mnie bardzo intryguje, mieszanie czesci metalowych z plastikowymi i zywicznymi w jednym boksie.

    Spotkalem sie z czyms takim podczas skladania Stormwalla, na poczatku myslalem ze czesci wystawione na wieksze przeciazenia sa metalowe, niestety po zlozeniu kolosa doszedlem do wniosku ze to wierutna bzdura.

    Napisales ze taki trick jest stosowany ku lepszej jakosc, aby napewno? Zolnierz ktory powinien miec mase detali - rysy twarzy, paski etc jest metalowy, a duzo wiekszy pojazd juz plastikowy/zywiczny. Tak samo w Stormwallu, oslona stopy z dosc malymi detalami (nity) - metalowa, nagolnnik (takie same nity) - plastikowy. Po co takie kombinacje? Dla kasy?

    OdpowiedzUsuń
  2. Kasa i technologia. Odlewanie z żywicy jest jednak łatwiejsze niż z metalu, zwłaszcza w przypadku większych odlewów.

    OdpowiedzUsuń
  3. Inkub powiedział właściwie wszystko :) Do bardzo małych figurek taniej jest przygotować formy i odlać wszystko w metalu. Do większych form lepszy efekt daje żywica. Myślę że wszystko warunkuje właśnie ten cały proces technologiczny. Ponadto przyznam szczerze nie widziałem jeszcze modeli piechoty w skali mikro z innego tworzywa niż metal :D

    OdpowiedzUsuń
  4. W takim razie zobaczcie sobie modele piechoty 15mm firmy PSC a od niedawna również battlefront wydaje plastikowe modele. Ja jednak wolę metalowe. Co do mixu żywica/metal/plastik to podejrzewam, że metalowych części za niedługo w BF nie będzie. Plastikowe gąsienice są dużo bardziej szczegółowe i dużo ładniejsze niż metalowe.

    OdpowiedzUsuń