
Wielkie dzięki wszystkim za
wzięcie udziału we wczorajszej ankiecie! Oczywiście nadal jej nie zamykam, i
jeżeli ktoś odczuje nagłą, palącą potrzebę, proszę się nie krępować i spokojnie
dorzucić swoje trzy grosze! Na dzień dzisiejszy nie minęły nawet 24 godziny a
otrzymałem dokładnie 51 odpowiedzi! Wyniki na ten moment? Cóż, jakoś wpisów
otrzymała 4,48 / 5 - co oznacza, że przerażając błędy stylistycznie i
ortograficzne nie przeszkadzają wam w odbiorze treści, którą w znacznej
większości uważacie za dobrą! Szata graficzna i wizualny odbiór strony otrzymała
4,32 / 5 - czyli jest powyżej poprawnej normy, ale też bez cudów i ewidentnie
jest miejsce na poprawki. I oczywiście ‘gęstość’ aktywności, ze średnią… 3,02 /
5. Co jest zrozumiałe, bo przewijał się motyw ciepłej irytacji faktem, że mam
brzydką tendencję do znikania bez słowa! Gorąco przepraszam, jeżeli sytuacja
się powtórzy, tym razem na pewno skreślę akapit czy dwa na temat tego, że
nastąpi okres wyziębienia!
Z innych rzeczy, jakie wyszły…
Glora Victis to pierwsze źródło, z którego wchodzicie na bloga! Ale nie ma
dominacji, bo tuż za ‘ludźmi 41 tysiąclecia’ plasuje się widownia z Facebook’a
oraz, ku mojemu pozytywnemu zaskoczeniu, z Wrót! Jeżeli chodzi o ulubione wpisy
na blogu, to tutaj podział był bardzo równy - Ranger na pewno ucieszy się
czytając, że jego recenzje starterów do Infinity okazują się bardzo popularne!
Docenianie również wpisy z cyklu ‘Rzut Okiem Cyklopa’ oraz ‘Złomowisko’,
wstawiając takie argumenty, jak lekkie pióro, treściwe posty oraz - co mi
pochlebiło! - pisanie Bez Spiny. Z serii, które chcielibyście ujrzeć ponownie
aktywne na stronie to przede wszystkim Zbuduj Lepszych oraz, z miażdżącą przewagą, Zróbmy Aniołów Śmierci! Z mojej strony mogę powiedzieć, że musiałbym
być wyjątkowo tępym klocem, by ich nie reaktywować, biorąc pod uwagę fakt, że
prawie połowa ankietowanych pragnie ujrzeć kolejne odcinki Zróbmy Aniołów
Śmierci - nowe wpisy z tej serii z całą pewnością pojawią się, i to na dniach.
I wreszcie coś dla mnie
najważniejszego. Systemu. 27 z 51 ankietowanych zaznaczyło Infinity. 24 osoby
zaznaczyło MalifauX, 17 głosów poszło na Warzone: Ressurection, 14 wybrało
Warmachine / Hordes, 13 stoi za Dystopian Wars (*ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu!*)
a reszta systemów otrzymała mniej niż 10 głosów. Cóż, wygląda na to, że duet
Infinity / MalifauX w zupełności wam wystarcza mili czytelnicy, choć najpewniej
absolutny brak informacji, recenzji i innych tekstów z nowego Warzone’a będzie
ulegał zmianie! Nie byłem przygotowany na takie zainteresowanie tym systemem,
jak widać. Oczywiście odpowiednie wpisy o innych systemach też będą się
pojawiać, ale na dzień dzisiejszy skupimy się na trzech najczęściej wybieranych
przez was systemach… I na Dystopian Wars, bo nie dość, że pozbierało sporo
głosów, to również często zaznaczaliście tę opcję w tekstach, które
chcielibyście widzieć na blogu ponownie.
Ach… No i pamiętaliście, w znacznej większości, że pojazdy Tau się
porzuca. Brawo :D
No cóż. Wstęp wyszedł nieco
dłuższy niż zazwyczaj, ale uważałem za słuszne podzielić się z Wami wynikami
wczorajszej ankiety. Bo bynajmniej nie jest to kwintesencja dzisiejszego wpisu!
Jak widzicie po rozpoznawalnym banerze, jest to kolejny odcinek z serii Rzut
Okiem Cyklopa, w którym to otwieram kolejne pudełko z zespołem do… Dreadball’a!
Tak, tak, nie jest to za bardzo system, który cieszył się wielką popularnością
pośród ankietowanych – najpewniej dlatego, że zapomniałem go dodać! Nie zmienia
to faktu, że zapomniałem o nim najpewniej dlatego, że ciężko to nazwać
systemem! Pewnie, ma swoje zasady, ma rozwinięty aspekt kolekcjonerski jak i
kolejne edycje (*sezony!*),
ale jest to bardziej figurkowa gra planszowa z rozszerzeniami… A bitewniak z
tego żaden, bo to gra sportowa… I w ogóle, jeżeli jesteście zainteresowani,
czym jest sam Dreadball i jak się do
niego zabrać, to polecam zapoznać się z tymże
wpisem! A teraz otwieramy przerośnięte pudełko po VHS’ie i rzucamy
okiem, co tym razem Mantic wepchnął do pudełka za 65 złotych polskich!

Pudełko, cóż… Już się jeden minus
na wstępie należy – rozmiarowo jest nieco grubsze od pozostałych, by pomieścić
ekipę, ale Mantic jakby nie uwzględnił tego u drukarzy, i okładka nadal jest
spasowana na mniejsze pudełka, przez co nie pasuje! Nie, żeby mi to jakoś
dopiekało, ale estetyczne to to nie jest i jakby ktoś sobie życzył wstawić na
półkę, to mu będzie psuć wygląda. No ale do rzeczy, co skrywa pudełko? Standard
Mantica – ramkę z odpowiednią liczbą heksagonalnych podstawek, przezroczystych,
oraz woreczek zawierający wszystkie komponenty potrzebne do sklejenia
ośmioosobowej ekipy! Mantic niczym Privateer Press z jakiegoś to powodu nie
wierzy w wypraski, i modele dostajemy ‘wstępnie wycięte’, co choć w zamyśle
brzmi całkiem pozytywnie, gdyby nie fakt, że sama jakość odlewów i tak wymagała
sporo czyszczenia, by modele się jakoś zgrzebnie reprezentowały! Pudełko jest
większe, bo ekipa jest dość nietypowa – składa się nie dość, że z gabarytowo
dość sporych modeli, to na dodatek aż z trzech wysoce odmiennych wzorów.
Ale najpierw rzućmy okiem na same
części i ogólną jakość odlewów, która jest… Raczej przeciętna. Mówiąc
delikatnie, co mnie nieco zaskakuje, bo jest to drużyna dodana do trzeciego,
najbardziej aktualnego sezonu. Nadal twierdzę, że Ukomo
Avalanchers to solidne modele – pewnie, z kupą nadlewek i wymagające
wyczyszczenia, ale o dobrych rzeźbach i ładnych teksturach (*mimo to, wiem i
to doskonale, że przydałby się nowe zdjęcia – aktualne nie oddają w ogóle tego,
jak się prezentują*)., to jednak Kalimari Ancients czy też jak kto
woli drużyna Nienazwanych już nie osiąga tego poziomu i w sumie prezentuje
średni towar Mantica… Czyli sporo nadlewek i to pędzonych przez twarze czy inne
pełne detali miejsca, gdzie z pewnością przeszkadzają. Czyli nieostre krawędzie
i w sumie niewiele detali. Czyli niewygodne i wymagające obróbki złącza, by
dało się to skleić do kupy. Słowem – jest słabo, choć oczywiście płacąc 65
blaszek za 8 modeli, wiemy mniej więcej, że możemy się spodziewać takiej
jakości, prawda?



Cóż, rzućmy okiem na poszczególne
modele. Pozwoliłem sobie na szybko skleić po jednej sztuce z każdego rodzaju.
To, co widzimy powyżej, to jeden z obrońców – w wariancie „Twardym”. Ten
zawodnik reprezentuje solidne statystyki i ogólnie służy do przyjmowania ciosów
i ich entuzjastycznego oddawania! Model w sumie dobrze to oddaje i jest moim
ulubieńcem z oferowanych w pudełku wzorów! Owszem, nie mamy tutaj nic
kosmicznie nadzwyczajnego, ale gruby karpaks, tłuste szczypce i dolna część
ciała składająca się z licznych macek… Ładnie się to prezentuje! Poza, choć nie
jest jakoś zabójczo niesamowita, to jednak prezentuje się dynamicznie,
agresywnie i sympatycznie! Och, może przydałoby się dodać, że Nienazwani to
przymierze różnych, spokrewnionych ze sobą gatunków, głównie wyglądających jak
wściekły makaron z dodatkami! Choć, oczywiście, niekoniecznie, ale o tym się
przekonamy później. Cóż, niestety, twarze czy też mordy są raczej zmasakrowane
przez grube i paskudne linie podziału, które będą wymagały ostrego szlifowania,
by dojść z nimi jakoś do ładu czy składu, ale cóż… Chce się mieć figurki za pół
darmo, to się cierpi z tego powodu! Mimo to para Krabowych Klusek przypadła mi
do gustu i będzie się dobrze sprawować w przepychaniu piłki po arenie.



Drugi obrońca wcale na takiego
nie wygląda – chudzinka, która aż się prosi o porządną kanapkę! No ale nie
dajmy się zwieźć pozorom, bo ten strażnik nie polega na brutalnej sile ani na
wytrzymałości, lecz raczej na doskonałym możliwością przechwytywania
przeciwników! Elastyczne ciało składające się z samych macek z pewnością
ułatwia pochwycenie przeciwnika i w tej roli nasze kałamarnice w pancerzach
sprawują się wybornie. Sama figurka jest naprawdę solidna! Niestety, znowu
cierpi na problemy okołomanticowe, bo pomimo naprawdę zacnej rzeźby, fajnej,
dynamicznej pozy i eleganckiej budowie ciała, nadal musimy się użerać na potęgę
z masą nadlewek, które w paskudny sposób psują efekt, jaki rzeźbiarz starał się
tak żmudnie uzyskać. Czy to płytki pancerza na nogach, czy podział
poszczególnych macek, wszystko jest nieco pokiereszowane przez wszędobylskie
nadlewki! Jakby tego było mało, ostrość detali nadal odstaje od jakości, z
która lubię obcować, i niestety, kuje w oczy. Szkoda.



I na koniec, czterech striker’ów
pod postacią paskudnych ni to krewetek, ni to pasikoników. Modele te są dość…
nietypowe! Przeważnie strikerami w drużynach są najmniejsi, najlżejsi i
najbardziej delikatnie wyglądający zawodnicy, ale u Nienazwanych rolę tę przejęły
raczej sporych gabarytów insekty o aż sześciu parach kończyn. Model ten nie
podoba mi się praktycznie wcale, zza wyjątkiem głowy, która, uważam, wyszła
zacnie – ładne, wielkie ślepka, pancerny ryj i wystające ssawki i macki robią
dobre wrażenie! Ciało jednak jest jakby przeciętnej jakości rzeźbią początkującego
gmeracza w glinie polimerowej, a jakby tego było mało, dodawane podstawki
mające na celu ułatwienie przyczepienia modelu do heksa są tak zrobione, że
sklejenie ich w sposób zgodny z przewidywanym powoduje, że model MOCNO wystaje
poza krawędź swojej bazy i w sumie do grania się średnio nadaje, bo ‘wpycha się’
na sąsiednie pola. Fortunnie można te dodatkowe podstawki dokujące olać, i po
prostu przykleić model na chama na tyłu do podstawki, dzięki czemu stoi pionowo
jak bogowie przykazali.
Jak widzimy, nie jest to
najlepiej wydana drużyna do Dreadball’a
– pewnie, nie ma tragedii, szczególnie jeżeli gdzieś tam z tyłu głowy
zapamiętamy, że całe pudełko kosztowało nad 65 złotych, a za tę kwotę nie raz nie
będzie nas stać na /jedne/ model od Games Workshop – co nie zmienia faktu, że
ów jeden model z pewnością będzie miał miażdżącą przewagę w jakości! Tak czy
owak nie uważam tego za zmarnowany wydatek, bo drużyna, kiedy ją pomaluje (*za jakieś 20-30
lat*) będzie się prezentować solidnie na planszy, a co ważniejsze –
Kalimaryjscy Starożytni to naprawdę ciekawy zespół do grania, z unikalną
kompozycją drużyny i kilkoma ciekawymi sztuczkami w swoich śliskich,
wypełnionych mackami rękawach.
I na koniec, pytanie do publiczności – czy bylibyście zainteresowani
opisami poszczególnych drużyn do Dreadball’a tak, byście mieli łatwiejszy wybór
w doborze własnej ekipy? Przypominam, że na wakacje wystartuje w Krakowie
liga tejże gry, więc może warto pomyśleć? A dziś, to by było na tyle! Do
miłego!





























