24.03.2013

[24.III.2013] ROC#11: Bolg



Hej! Jako nowy narybek serwisu wypadałoby się krótko przedstawić. Mój blogowy nick - Fenris i być może niektórzy z Was kojarzą mnie z prowadzenia strony www.battlepainting.pl. Maluję, gram, sporo czytam i jestem pozytywnie zakręcony naszym wargamingowym hobby. Mam nadzieję że ten pierwszy tekst, który gościnnie publikuję na łamach FireAnt.pl, przypadnie Wam  do gustu. Nie przeciągając, zapraszam do lektury i komentarzy!

Games Workshop nie przespało premiery gigantycznego blockbustera, jakim niewątpliwie jest i do roku 2014 będzie "Hobbit". Nowy system, nowe modele, garść nowych pomysłów... Nie mi oceniać  zasady i "miodność" rozgrywki, gdyż niespecjalnie interesuję się bitewnymi aspektami Śródziemia, ale ostatnio w ręce wpadło mi kilka ciekawych blisterów i pudełek. Poniżej postaram się krótko zrecenzować i zaprezentować Wam pierwszy z nich.

Blister w całej swojej okazałości
Nazwa: Bolg
Cena: Około 70 PLN
Materiał: Finecast

Jedna mała ramka…

Od blistera ciężko wymagać innowacyjności czy oryginalności. Standardowe pudełko przyozdobione zwyczajną grafiką - zdjęciem gotowego modelu. Po rozerwaniu opakowania naszym oczom ukazuje się niewielka rameczka zawierająca trzy części. Nad Finecastem wylano już morze łez, tony złości i hektolitry rozczarowania. I wiecie co? Bardzo słusznie. Materiał jest potwornie łamliwy i nieprzyjemny w obróbce. Przywodzi na myśl żywicę najpodlejszego i najtańszego na rynku sortu. Broń odkształcona wymagała dłuższej chwili poświęconej na naprostowywanie. Nadlewki i linie podziału formy umiejscowione  w takich miejscach, że gdy człowiek zbliża do nich skalpel lub pilnik, modli się tylko by nic nie odpadło. Przy takiej cenie jest to moim zdaniem ABSOLUTNIE niedopuszczalne. Prawie 70 złotych za jeden model piechoty to są naprawdę ciężkie pieniądze i chciałoby się za nie otrzymać uczucie obcowania z najwyższym standardem. Tutaj go nie uświadczymy.

Rozmieszczenie łusek, kości wydaje się być nieco przypadkowe...

By oddać sprawiedliwość, warto docenić łatwość montażu – wszystko pasuje, nie trzeba szpachlować i łatać zbyt wielu dziur. Jednak figurka sama w sobie absolutnie nie porywa – owszem, detal wykonany jest poprawnie i starannie, ale to chyba jedyny z pozytywów. Łuski, skóra, rzemienie mogą w pierwszej chwili cieszyć oko, jednak wydają się być upchnięte miejscami trochę na siłę, przypadkowo. Nieciekawa, statyczna poza tylko dopełnia obrazu rozpaczy – taki słup żywicy z kawałkiem broni.

Zastanawiam się dlaczego takie brzydkie kaczątka powstają. Przecież mamy naprawdę dużo przykładów, że Games Workshop potrafi tworzyć perfekcyjnie wyglądające modele, które aż chce się malować i mieć w armii. Może Wy znacie odpowiedź? Jeżeli chcecie zobaczyć gotową i pomalowaną wersję, zapraszam Tutaj!

Kolejna recenzja już niedługo, a tymczasem podsumowanie:

Plusy:

+ Logo Hobbita...,
+ Poprawne detale,
+ Łatwość montażu.

Minusy:

- Tragiczny materiał,
- Nieciekawa poza,
- Bardzo wysoka cena w stosunku do jakości.

Ogólny werdykt: 3,5/10 – głównie dla fanatyków


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz