08.06.2014

[08.VI.2014] Nagroda Lubię-Cię-Stera!


Liebster Award. Tak jakoś kilka dni temu (*a może to już tygodni? Czas szybko leci a nie mam jakiegoś wielkiego poczucia, by sprawdzić*) niejaki Quidamcorvus z bloga o tejże samej nazwie wytypował pośród wielu blogów również mój mały zakątek Internetu do tejże cudownej nagrody, przy okazji grożąc klątwą, że jeżeli nie odpisze na łańcuszek, to mi zwiędnie pędzel – wolałem więc nie ryzykować, i choć z opóźnieniem, zabiorę się za ten temat. No dobrze, cóż to jest za cudo z teutońskiego brzmienia i odpowiednią, wektorową, przeciętnie wykonaną graficznie plakietką do dumnego przyklejenia na bloga? Cóż, sam pomysł jest raczej prosty – nie jest to tak naprawdę nagroda z prawdziwego znaczenia, leszcz raczej radosny Łańcuszek Szczęścia, gdzie sami typujemy i „przyznajemy” medale wybranych przez nas blogom a te w odpowiedni są jakby moralnie zobligowane do kontynuacji. W teorii, może to działać i jest całkiem ciekawą opcją na promocję blogów połączonych ze sobą tematycznie. W praktyce? Cóż, jak widać, przemiał tej nagrody na blogach jest spory, więc chyba działa, i żal by było przełamać łańcuszek… Nawet, jeżeli sama idea internetowych łańcuszków mnie w sumie odrzuca!

Jednak, oczywiście, u nas nic nie działa dokładnie tak, jak to się kręci ‘na zachodzie’, i choć jestem wdzięczny QC za nominację do radosnego łańcuszka, to jednak odczuwam bolesny brak pytań, które rzekomo powinny takiej nominacji towarzyszyć. Owszem, przeglądając internety w poszukiwaniu inspiracji (*a raczej naśmiewaniu się z tej nagrody na innych blogach spoza naszego półświatka!*) napotkałem pytania typu „Jakiego masz dużego?” albo „Czy jesz ziemniaki czy ryż?”, a tutaj raczej nikt nie chciałby o tym czytać. Sam postaram się nieco bardziej i postanowiłem moim nominowanym blogom postawić kilka pytań z nadzieją, że jednak zechce się właścicielom tychże internetowych zakątków zmontować coś w rodzaju odpowiedzi… Zobaczymy!

Nominacje zatem! Zawsze powinna być jakaś klaryfikacja, na jakich zasadach zostali wybrani, czy jest jakieś ograniczenie, jak to śmiga i dlaczego. W teorii pierwszym moim planem było nominowanie blogów, które czytam regularnie i lubię, jak Wojna w miniaturze, Coloured Dust czy Hakostwo, bo w sumie brzmi to jak dobra lista – ot, blogi, na które z chęcią wchodzę, czy to by poczytać kolejną recenzję produktów modelarskich, pooglądać jak też modele do Mordheim’a / Warheim’a wyglądają spod pędzla Haka i Skavenblight czy też zapoznać się z kolejnymi odcinkami różnych serii autorstwa Inkuba (*ze wsparciem Mormega?*).

Któż zatem? Och, zawsze byłem przekornym draniem, zawsze mając pod ręką magiczną różdżkę szturchania nierobów, i w ten oto sposób postanowiłem nominować te blogi, które miały dobry start, które nadal mogą być obiecującymi kawałkami poczytnego Internetu, ale które wykazały pewien, hmm… Opadający zapał ojców prowadzących! Kto wie? Być może radosna nominacja do nagrody Liebstera i ujrzenie, że ktoś jeszcze klika w linki ich blogów dam im odpowiedni zastrzyk, by coś nowego skreślić, by opublikować coś nowego i odkurzyć zakątki… Któż lepiej wie o tym, że można tego dokonać, niż Fireant? Człowiek, który co roku wygasza bloga na 2-3 miesiące po to, by powrócić i znowu dorzucić do polskiej sieci bitewniakowców trochę nowej treści, trochę recenzji, ponownie spróbować pokazać, że są inne gry i że można się dobrze w nie bawić? No, dość samoczynnego klepania się po plecach, pora wziąć się za nominacje… A zaczniemy od:


Adaśkowy Blog Figurkowy – Adaśko! Podobno mój wierny czytelnik, za co jestem naturalnie wdzięczny i nadal mam nadzieję, że od czasu zagląda w te cztery cyfrowe kąty i czyta moje wypociny. A co do bloga, cóż…  W założeniu jest to blog malarski, paintlog jak ktoś preferuje taką nazwę. I miło się to oglądało! Bo choć Adaśko nie jest C’Tanem (*mam nadzieję, że się nie obrazisz :D*) to i tak bardzo zacnie maluje i powiem, że sam uwielbiam przeglądać malarskie tematy czy blogi do doładowania moich własnych kreatywnych baterii i wziąć się samemu za pędzelki i malowanie całych ton metalu i plastiku walającego się po mieszkaniu. Nadal wyrażam gorąco nadzieję, że blog ten odżyje i stanie się sensownym miejscem do regularnego odwiedzania… Klucz? Nie rób bloga pod ludzi, rób go dla siebie! Szczególnie, kiedy jest paintlogiem – prywatnym dziennikiem malarskich postępów. Zawsze to miło rzucić okiem wstecz i zmierzyć, jak się rozwijamy malarsko, hm?


Last but One – blog Arteina, który zaledwie dwa tygodnie temu obchodził rocznicę swojego zgonu. A wielka szkoda, bo blog ewidentnie miał pomysł za sobą, stojący i prężący muskuły, a same posty często były bardzo interesujące. Dostaliśmy sporo solidnych materiałów o fluffie Warhammera 40k, w tym chociażby doskonałe autorskie tłumaczenie tekstu Aarona Dembskiego-Bowdena o tym, jak to jest byś kosmicznym marine chaosu (*jak nie znacie tego wpisu, to się zapoznajcie, bo warto*). Słowem, blog zapowiadał się świetnie, dostarczając solidnego materiału dla tych, co lubią uniwersum ponurego 41 tysiąclecia i którzy czuli radosną potrzebę lepszego zapoznania się z tzw. Expanded Universe. Nie wiem, co się stało… Zakładam, że autor odleciał z ramion GW i wpadł w ramiona innych firm, ale czy to powód, by zamykać zacnego bloga? Być może ujrzymy coś nowego pisanego tym samym, lekkim piórem. Oby!


Minal Kolmar – jeden z nowych blogów w naszej cudownej blogosferze, bo ma całe 3 miesiące (*tak, wiem, jest czerwiec, więc niby sześć, ale ostatni post jest z końca marca…*). Autor uderzył mocno i solidnie solidnymi fabułkami i dobrymi analizami, rozpoczynając blogową karierę niejako od bardzo dobrego wpisu na temat tego, czym jest Bretonnia dla GW, dlaczego jest taka brudna i zaniedbana i jak się rozwijała od momentu swojego powstania w osnowie fabularnej systemu i świata kreowanego przez wydawcę. Takie teksty uchylające nam kawałki z historii naszego hobby to rzadkość i to taka, którą warto docenić. I choć blog ciężko jeszcze określić jako martwy – 2 miesiące z hakiem zwłoki w postach, to jeszcze nie koniec świata, prawda? – to jednak wyrażam gorącą nadzieję, że jeszcze ujrzymy kolejne wpisy od 4321 i że tematyka bloga się rozwinie i stanie się polskim odpowiednikiem Realm of Chaos, na którym to blogu każdy może sprawdzić i poczytać, jak to bitewniaki (*a raczej warhammery, bo one wtedy istniały*) wyglądały w złotych latach 80’tych/90’tych!

I oto moje trzy nominacje! Trzy blogi, które mają potencjał, które pokazują solidną tematykę, dobre pióro i przez pewien czas brylowały entuzjazmem, a którym potrzeba tylko trochę zadedykowanego czasu, by znowu mogły powstać i działać, zdobywać nowych fanów i czytelników! A teraz, z drobną nadzieją na odpowiedź, pytania dla prowadzących:


1. Co było powodem założenia bloga? Jaki czynnik zdecydowałem, że postanowiłeś/łaś założyć swój bitewniakowy kawałek Internetu?
2. W jakim kierunku chciałbyś, by twój blog się poruszał? Jakieś plany rozwoju? Nakreślona tematyka?
3. Co jest twoją przeszkodzą w realizacji planów odnośnie bloga? Co Cię wstrzymuje, co powoduje, że nie piszesz / nie aktualizujesz tak często, jak byś sobie tego życzył / życzyła?

I to by było na tyle! Wiem, wiem, wpis taki trochę rozmazany – wiem, że czytelnicy czekają na więcej recenzji, felietonów z pikantnym językiem czy chociażby na kolejny odcinek jak zbudować zakon Aniołów Śmierci… To przyjdzie! Jednak nie chciałem, by mi pędzel wysechł, tak więc postanowiłem odwdzięczyć się Quidamcorvusowi za nominację i napisać ten krótki pościk! Gorąco zapraszam na nominowane blogi  oraz do wspierania ich autorów!  A nóż powstaną z popiołów…



4 komentarze:

  1. U nauczyciela końcowe miesiące roku szkolnego to niestety niedobry okres dla hobby :/ W wakacje Tzeentch sprawił zaś, że zmieniam mieszkanie, więc czasu też pewnie nie będzie więcej... Co do pytań: (1) inspiracją był ten blog (2) gdzieś w zapomnianym docx mam rozpoczętą trzecią część Bretonnii, kiedyś pewnie ją dokończę... Poza tym są jeszcze "Narzędzia gniewu", ale im dłużej na nie patrzę, tym mniej mi się podobają. Ostatnio przeczytałem "A 1000 Sons" i chciałbym kiedyś też się podzielić jakąś szerszą moją na ich temat opinią :) Mam też trochę dwudziestowiecznych modeli Warzone i chciałem się kiedyś nimi pochwalić... kiedyś... (3) czas, czas, czas... no i fakt, że lubię też coś poczytać i w coś pograć, co zabija mi jego wolne resztki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, jestem w stanie zrozumieć, że praca ciąży... Ale szczerze, to komu nie ciąży? Sam, by coś na bloga wrzucić nie raz siedzę po nocach albo skrobie szkice wpisu na kolanie w tramwaju ;) Słowem, zarządzanie czasem i dedykacja się kłania! Jestem mile połechtany, że mój skromny zakątek internetów był inspiracją do założenia własnego, i mam nadzieję, że jeszcze Cię poczytamy :)

      Usuń
  2. Czuję się trochę wywołany do tablicy....

    Mój blog, cóż, jak wziąłem się za granie a nie czytanie i teoretyzowanie to jakby czasu mniej się zrobiło na pisanie i jakoś tak wyszło. 40stkę dalej czytam. Nie gram bo zasady są w najlepszym wypadku meh. Projekt z zebraniem wszystkich Prymarchów, pomalowanie, opisaniem fluffu się zatrzymał bo 55 funciorów za model to trochę sporo a jeszcze dużo Trolli mi brakuje, więc są inne priorytety. Aparatu nie mam żadnego, więc fotek figurek nie mam jak zrobić, a zrobiłbym, wrzucił, coś opisał. Myślałem o jakichś recenzjach książek Black Library chociażby albo coś ale jakoś tak ostatnio żadna mnie nie porwała na tyle (albo zniesmaczyła), żeby chciało mi się coś o tym pisać. Do tego chciałbym zmienić trochę wygląd ale moje zdolności w Photoshopie czy generalnie graficzne są dość marne. No i wszystko jakoś tak stoi od dłuższego czasu. Myślałem, że może jak będę miał rocznicę powstania to coś napiszę, żeby pokazać, że żyję ale jakoś tak mi umknęło....

    No i właśnie. Chciałbym kiedyś wrócić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, ale w takim wypadku...

      Skoro kodowanie czy obróbka graficzna czy w ogóle, praca nad tym, by mechanizmy bloga klikały jak trzeba, to czemu po prostu nie pozostawisz tego komuś innemu a sam od czas do czasu, gdy wena kopnie w tyłek, napiszesz coś niecoś?

      Ot, Fireant.pl od zawsze szuka współautorów... ;)

      Usuń