Witam pięknie w tą nadzwyczaj ciepłą niedziele! Niestety, robak choroby nadal toczy me wiotkie ciało i powoduje tępy rodzaj niesamowitego bólu w czaszce, więc moje wszelkie próby napisania czegoś solidnego we własnym zakresie póki co spełzają na frustracji, migrenie i jękach... Fortunnie roboczy Ranger przychodzi z pomocą i nieugięcie kontynuuje serię recenzji starterów do Infinity! Rozpoczynamy więc kolejną frakcję, czyli Nowy Islam - miłej lektury.

Haqqislam, starter listy ogólnej
~119 punktów (z opcją kolejnych kilkunastu punktów)
Cios za ciosem. Skoro udało się
domknąć Yu Jing, wciąż pozostajemy na wschodzie sensu largo. Pośród
niekończących się pustyń i wyimaginowanych oaz odnajdujemy kolejną frakcję i
jest nią Haqqislam, dbający o sekrety jak mało kto. Bez zbędnych ceregieli
bierzemy pod lupę to, co Corvus Belli postanowił ofiarować graczom w pudełku
dedykowanym liście ogólnej. Po wysypaniu zawartości
odnajdziemy czterech lekkich piechurów, jednego ciężkiego i infiltratora.
Konfiguracja znana już z wcześniejszych opisów.

Wyposażenie zgrabnie się
uzupełnia. Lekka strzelba nadrabia braki na krótkim zasięgu i pozwala na strzał
śrutem, karabin lepiej działa na średnim. Pod kątem parametrów jest nieźle.
Graczy na pewno ucieszy wysoki WIP na poziomie dopiero co omawianych Celestiali
z Yu Jing. Z unikami może iść jako po grudzie, ze strzelaniem tyle o ile. Nie
oczekujmy niemożliwego. W zamian za to kosztem kilku/kilkunastu punktów możecie
doposażyć swój oddział w doktora czy nawet podstawowego hakera. Tak jest,
Ghulami trzymają w swoich szeregach przeróżnych kombinatorów. Wprawdzie obie
opcje mają dedykowane miniaturki, to jednak uzbrojenie wciąż pozostaje to samo,
co na pewno ułatwi testowanie przed zakupem ;)

No tak... Ci goście posiadają
dokładnie takie same parametry jak Ghulami, choć są tańsi o trzy punkty i na
moje oko lepiej doposażeni, bo w miotacze ognia. Z drugiej strony nie mają nic
wspólnego z jakimikolwiek specjalizacjami, no może poza jeszcze cięższym
sprzętem (tutaj nieobecnym). Domyślacie się, że czasami podczas gry położenie
sobie łezki za friko zamiast turlania kostkami daje niesamowity komfort. Rywal
się poci, kombinuje i piłuje kostki by trafić, a wy mówicie do niego: waść,
rzucaj już za ten pancerz, bo zostawiłem w domu żelazko na gazie. Tak właśnie
jest z Naffatunem. Co ważne, CB nie obdarło go z szans na walkę na średnim
zasięgu, więc karabin ciągle wisi przerzucony przez ramię. Aha, tej rzeźby nie
zgarniecie z blistra ani innego zestawu!

Ale żeby to był taki zwykły
snajper. Hunzakut paraduje sobie po stole w kamuflażu (pod znacznikiem), zatem
do tego wszystkiego dochodzi element zaskoczenia. Poza tym w podarku dla wroga
ma jeszcze trzy miny i rozkładaną antenę dla hakera. W połączeniu z infiltracją
daje to ciekawe możliwości szachowania ciężkiej piechoty czy rem'ów plus
punktowania pojedynczych celów z bezpiecznej odległości. WIP 14 to standard, z
którego należy się cieszyć, ale i wyróżnić trzeba 12 PH, które ułatwi uniki i
wspinaczkę. By nie było zbyt bajecznie, gość ma też pewne wady. Raz, że jest
nieregularny. Oznacza to tyle, iż jeśli co turę nie wydasz na niego rozkazu, to
przepada on bez możliwości przekazania do głównej puli. Dwa - 11 BS nie odbiega
w żaden sposób od umiejętności omawianych dotychczas kompanów z pudełka. Nikt
by się nie obraził za jedno oczko więcej w tej klasyfikacji (wszak ze snajperem
mamy do czynienia), ale oczywiście to go nie skreśla. Trzy - brak
jakiegokolwiek pancerza. Cztery - można go wystawić wyłącznie jednego, ale tego
w sumie nie odczujecie. W pudełku i tak nie ma ich więcej, a wydawca jeszcze
się nie pokusił o wersję z LGL.

Podsumowanie: na pierwszy rzut oka
starter dostarcza nam wszystkiego co niezbędne, aby zacząć zabawę w Infinity.
Ghulami najpewniej będą obstawiać tyły, dopóki nie dostaną rozkazu wymarszu.
Jako potencjalni specjaliści kogoś podleczą, odpalą hakerskiego laptopa i wezmą
udział w mini cyber-wojnie, czy po prostu zrobią punkty do scenariusza.
Naffatun sprawdzi się przeciwko kamuflażom (nadpalając technologię) i być może
przeciw jednostkom z dwoma i więcej punktami żywotności, o ile ogień i kostki
pozwolą. Zamaskowany Hunzakut będzie wypatrywał celów dla swojego karabinu
snajperskiego, po czym znikał w odmętach pustyni po każdym oddanym strzale.
Janczar to jeden z nielicznych osiłków w tej armii. Na pewno znajdziesz mu
jakąś robotę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz