02.10.2013

[02.X.2013] Zróbmy Aniołów Śmierci, CZ.1


Witam gorąco w pierwszym z wielu tekstów w nowej i jakże pasjonującej serii dla miłośników Warhammera 40k… No dobrze, wiem, brzmię jak tania reklama proszku do prania z tym gościem od ‘Idź na całość’ co to Vizira reklamuje, ale co tam! Jak zapewne moi stali czytelnicy wiedzą, nie tak dawno temu porzuciłem łono figurkowych Wojennych Młotów by nurzać się w dekadenckich modelach innych systemów niczym prawdziwy Excommunicate Traitoris! Jednocześnie zarzekałem się, że jako wielki miłośnik tego groteskowo barokowego uniwersum z całą pewnością go nie porzucę! Niech ten tekst będzie dowodem mojej zawziętości i umiłowania świata, gdzie wszystko jest większe i brutalniejsze – niniejszym otwieram cykl, w którym postaram się nie tylko wyjaśnić jak powstaje zakon Kosmicznych Marines, ale też mam nadzieję pomóc wszystkim domowym astartes na stworzenie pełnoprawnej siły ku chwale Imperatora!

Oczywiście, koniecznie do takiego obszernego cyklu jest odpowiednia preambuła… Cóż więc w tejże serii będziecie w stanie znaleźć? Naturalnie tonę fluffu! Całą moc historii i faktów z uniwersum Warhammera Czterdziestego Pierwszego tysiąclecia, głównie poświęconych właśnie naszym tytułowym aniołom śmierci. Mam zamiar wyjaśnić wszystkie zawiłości powstawania zakonów i ich funkcjonowania w zastanej rzeczywistości na tyle, na ile to możliwe ze znanych faktów i historii. Oprócz tego tekst ten ma zamiar być poradnikiem dla każdego, kto mierzy się ze stworzeniem własnego zakonu tak, by ten miał jakiś sens istnienia w zastanym settingu! Pomożemy wybrać organizację, kolory, heraldykę, legion pochodzenia… Wszystko, co tylko się da! Naturalnie z racji gargantuicznych rozmiarów (*planowanych!*) tekst musi zostać podzielony na rozdziały – normalnie nie jestem fanem krojenia postów na kawałki, ale jednak będę zmuszony, ponieważ by w pełni i szczegółowo opisać wszystkie aspekty funkcjonowania zakonu Adeptus Astartes potrzebować będę wielu, wielu stron zapisanych kartek…

Zanim jednak przejdziemy do punktu pierwszego naszego wykładu, wyjaśnijmy sobie kilka rzeczy. Po pierwsze, primo, spis treści. W części pierwszej, którą właśnie czytacie, zobrazuję cały proces powstawania zakonu Kosmicznych Marines – jak zapada decyzja, kiedy tworzy się nową falę Marines, jak wygląda ten proces. Wraz z tą prezentacją od razu pokaże na przykładach praktycznych jak wykorzystać tę wiedzę w tworzeniu podstawy naszego własnego zakonu – czyli zalążka jego historii; Skąd się wziął i jak doszło do jego kreacji! Część druga serii skupi się na planetach macierzystych, fortecach zakonnych oraz na procesie rekrutacji – to bardzo ważny punkt, ponieważ sporo faktów odnośnie funkcjonowania zakonu zależy od tego, skąd pochodzi, gdzie czerpie rekrutów. Trzeci rozdział poświęcony będzie tradycjom, rytuałom i wszelkim zawiłością codziennego dnia Astartes – oraz, naturalnie, jak stworzyć odpowiednie tradycje dla naszego własnego zakonu. Czwarty rozdział poświęcimy organizacji i heraldyce – czy nasz zakon wiernie podąża ścieżką Codex Astartes? Jeżeli nie, to jakie są odchylenia od normy? Na ile można sobie pozwolić, by nie wpaść pod czujne oko Inkwizycji? I wreszcie w piątym, ostatnim punkcie programu zaprezentujemy przykładu celów naszych Aniołów Śmierci – powiemy, czym są Maelstrom Warders, czym są Astartes Praeses oraz dlaczego Ultramar stanowi ‘państwo w Imperium’, po czym zaś zaproponuję wam kilka przykładów jak nadać naszemu nowopowstałemu zakonowi misję i sens istnienia.

Brzmi dobrze? To świetnie. Jest jednak pewna niesamowicie ważna, ba, kluczowa rzecz o której muszę koniecznie wspomnieć zanim weźmiemy się za to, co treściwe czyli nasze fluffowe mięsko. Jest to Złota Zasada, prawdziwy klucz do tworzenia własnego zakonu wybrańców Imperatora. Oto ona:

Warhammer 40 000 to gra i hobby. Ostatecznym celem jest się dobrze bawić podczas sklejania, malowania, grania i pisania historii naszych plastikowych ludków. NIC, co znajdziecie w tym tekście nie pełni funkcji wyroczni i prawdy objawionej. Jeżeli macie ochotę wyrzeźbić małe żółwie z masy modelarskiej, dokleić je taśmą do głów swoich marines i nazwać ich „Turbo Turtles”, po czym skroić historię, że kiedy ich żółw umrze w walce, to mają obowiązek popełnić rytualne samobójstwo… Nie krępujcie się. W ostatecznym rozrachunku to są wasze plastikowe ludziki i tylko Wy decydujecie co macie zamiar z nimi zrobić.

Skoro mamy to już elegancko wyjaśnione i wiemy, żeby się nie spinać, pozwólcie mi jedynie dodać, że jestem zaledwie zwykłym śmiertelnikiem – pomyłki mogą mi się zdarzyć, i choć staram się dokładnie weryfikować swoją wiedzę i podawane tutaj fakty, jeżeli gdzieś się walnę będę tylko i wyłącznie wdzięczny za wskazanie i poprawienie błędu! Od razu zaznaczę, że z radością odpowiem na wszelkie pytania jakie ewentualnie mogą się pojawić! No, to chyba wszystko, jeżeli chodzi o wstęp do naszej zabawy, więc pora zabrać się za temat tego rozdziału…

Jak powstaje zakon Adeptus Astartes?

Zakon Adeptus Astartes nie powstaje w ciągu nocy. To nie jest siła porównywalna do regimentu imperialnej gwardii i nie może powstać tak sobie – nawet, jeżeli ktoś by chciał sobie stworzyć zakon kosmicznych marines, to potrzebne surowce i technologie do stworzenia takiej organizacji są nie tylko niesamowicie rzadkie ale też znajdują się pod ścisłą kontrolą Imperium. Kluczem do utworzenia nowego zakonu jest genoziarno, prawdopodobnie najcenniejszy surowiec znajdujący się pod pieczą Imperium – dosłownie, bo organizacje imperialne nie będą miały problemów, by poświęcić miliony zwykłych ludzi by uchronić transport czy bank przechowujący genoziarno astartes.

Cały proces kontroli i tworzenia genoziarna jest kontrolowany przez Adeptus Mechanicus. Wywodzi się to z edyktów Roboute Guilliman’a, który został wydany po siedmioletnim okresie czystek po Herezji Horusa, kiedy to wreszcie siły lojalne Imperium rozbiły resztki zdradzieckich sił. Na rozkaz prymarchy Adeptus Terra miało za zadanie stworzyć nowe narzędzia administracyjne i organizacyjne do zarządzania tym cennym surowcem – powstały banki genoziarna, legiony a potem zakony miały obowiązek dawać regularną ‘daninę’ z genoziarna do banków po to, by Imperium zawsze miało możliwość utworzyć nowych Astartes w razie potrzeby i by ich kreacja była w pełni kontrolowana i sankcjonowana. By uchronić genoziarno przed mutacjami odizolowano ziarna poszczególnych legionów od siebie, a materiał genetyczny zdradzieckich legionów został zamknięty w stazie i służy jedynie jako ‘materiał porównawczy’ – dzięki posiadaniu tychże w bankach Adeptus Mechanicus może zawsze sprawdzić, czy dany zakon, który ‘nagle się objawił’ i dla przykładu twierdzi, że translacja w osnowie zajęła im kilka tysięcy lat, rzeczywiście pochodzi od genoziarna lojalnego legionu. Słowem, Adeptus Terra za pomocą kapłanów z Marsa posiadali od tego czasu nie tylko wszystkie możliwe narzędzia do tworzenia zakonów Astartes ale też możliwości dokładnej kontroli istniejących zakonów i pilnowanie, by te działały zgodnie z założeniami prymarchy Ultramarines – limitowana liczba, regularne daniny materiału genetycznego, możność powstania tylko w ściśle określonych warunkach.

Adeptus Mechanicus z banku genoziarna może wytworzyć tysiąc zestawów odpowiednich narządów w przeciągu 55 lat produkcji – odpowiednia zygota jest implementowana w pojedynczym zdrowym niewolniku a z niej powstaną dwie progenoidy. Ów progenoidy są potem wszczepiane w kolejnych dwóch niewolników i z nich powstaną już cztery. Po czym wszczepia się je w czterech niewolników… Cały proces powtarza się aż do wytworzenia wszystkich koniecznych narządów, jest relatywnie krótki jak na Imperium (*choć, naturalnie, 55 lat powoduje, że stworzenie zakonu ad hoc nie wchodzi w rachubę*) – kiedy mają już gotowe organy potrzebne są już tylko dwie rzeczy. Po pierwsze, pozytywna decyzja Lordów Terry, którzy wypełniając rozkaz i wolę Imperatora ogłaszają konieczność stworzenia nowego zakonu. Po drugie odpowiednią logistykę – dobrą miejscówkę na planetę macierzystą i teren rekrutacyjny, wsparcie konstrukcyjne i mechaniczne do stworzenia bazy potencjalnego zakonu i odpowiednią populację, z której będzie można czerpać zdrowych, fizycznie wyśmienitych, lojalnych i niezwykle brutalnych wojowników. Z tej okazji Planety Śmierci, Feudalne Planety czy Dzikie Planety są najpopularniejszym wyborem, ponieważ niezwykłe trudy codziennego życia powodują, że populacja takiej planety składa się głównie z twardych, niezłomnych wojowników.

Oczywiście wtedy pojawia się problem… Możemy stworzyć Astartes. Ale jak /zrobić/ z niego Astartes? Nadanie człowiekowi statusu super-człowieka poprzez genetyczną inżynierię to jedno, ale psycho-indoktrynacja, warunkowanie, szkolenie w bogatym uzbrojeniu Aniołów Śmierci… Kto się tym zajmie? No cóż, jak to kto, jak nie inny Astartes, najlepiej weteran sprawdzony w boju, z perfekcyjną listą dokonań i niezachwianą, absolutną lojalnością wobec Imperatora i ludzkości? Choć nie jest to w pełni potwierdzone i być może powstają zakony, które rozwijają się od zera, to jednak dużo bardziej prawdopodobnym jest kreacja na sposób zakonu Synów Orara, którzy w założeniu powstali z Ultramarines po tym, jak Kapitan Ultramarines o imieniu Orar został grzecznie poproszony o poprowadzenie nowego zakonu – Ultramarines, wierni Imperium jak czterej pancerni, liczni i zawsze z mocą nowych rekrutów również bez mrugnięcia okiem pożegnali swojego wiernego kapitana i kilku weteranów by Ci nauczali odpowiednich wartości w nowym zakonie Astartes. Możemy założyć, że proces ten jest regularnie powtarzany, i że Adeptus Terra podczas kreacji nowego zakonu uprzejmie suplikuje do wybranych i istniejących już zakonów o ‘dotację weteranów’ do kierowania nowo powstałą siłą – choć opuszczenie własnego zakonu może być dla takiego brata-weterana niełatwym momentem i trudną decyzją, to mimo wszystko jest to awans, bo przecież taki Astartes ląduje w swoim własnym zakonie na najwyższych możliwych pozycjach. W ten sposób powstały wszystkie zakony Drugiego Założenia!


Tworzenie własnego zakonu w 99,99% przypadków działa właśnie na tej zasadzie. Adeptus Terra – a dokładniej High Lords of Terra – stwierdza, że potrzebne są nowe zakony i ustanawia nowe Powstanie na łamach którego, przeważnie, powstaje od razu więcej niż jeden zakon (*choć niekoniecznie!*). Kiedy  tworzymy dany zakon w sumie najłatwiej dodać go do znanego nam Założenia. Games Workshop okazało się na tyle sympatyczne, że wraz z nową edycją stworzyło tzw. ‘Unknown Founding’, czyli moment w historii Imperium, w którym stworzono nieznaną liczbę zakonów a brak dokumentacji (*czy też utrzymywanie ich w sekrecie*) powoduje, że absolutnie dowolny zakon może właśnie być stworzony na łamach tego odzianego w nimb tajemnicy wydarzenia. Warto zapamiętać, że w całej znanej historii Imperium tylko dwa zakony powstały w inny sposób – Szarzy Rycerze, który zostali stworzeni jeszcze przed powstaniem Codex Astartes oraz Synowie Meduzy, którzy zostali ratyfikowani jako samodzielny zakon na drodze bezprecedensowego edyktu.

Byli oni bowiem odłamem Żelaznych Dłoni, którzy w czasie trwania Schizmy Moirae odłączyli się od ojczystego zakonu i poczęli działać na własną rękę. Po zakończeniu wewnętrznego konfliktu Imperium bardzo dokładnie zbadało czystość i lojalność tego zakonu i po żmudnych sądach orzekło, że Synowie Meduzy są nieskażeni zdradą czy herezją i mogą kontynuować swoją służbę jako samodzielny zakon. Przypominam, iż jest to wydarzenie jednostkowe, i na setki zakonów, które powstały przez wieki trwania Imperium jest to tak naprawdę jedyna udokumentowana sytuacja, gdzie zakon powstaje nie na drodze oficjalnego Założenia – kiedy więc tworzymy własny zakon, możemy spróbować swoich sił w kreacji podobnego wydarzenia, ale musimy zdać sobie sprawę, że szanse na to, by taki patent przeszedł są niezwykle słabe i bez doskonałego wyjaśnienia ciężko by było przepchnąć taki patent.

         Zacznijmy więc tworzyć nasz własny zakon. Nazwijmy ich „Łowcy Smoków” i załóżmy, że powstali na łamach XXII Założenia w 37 tysiącleciu, kiedy to Adeptus Terra po aż dwóch Czarnych Krucjatach decyduje się na ponowne wzmocnienie sił Astartes, jako że Ci ponieśli spore straty zwalczając siły Chaosu. Można spokojnie połączyć to wydarzenie z powstaniem zakonu Uczniów Calibanu, który u schyłku tego tysiąclecia został stworzony poprzez suplikę mistrza zakonu Mrocznych Aniołów – korzystając z okazji nowego Założenia Lordowie Terry mogli spokojnie wydać edykt na utworzenie więcej niż jednego zakonu – eksploratorzy Adeptus Mechanicus donoszą o idealnej planecie śmierci pośród Gwiazd Grendla, która jest świetnym gruntem do stworzenia nowego zakonu, jako że ludzie tam bytujący to nie tylko wierni Imperatorowi barbarzyńcy ale też świetni wojownicy o niezłomnych duchach. Z genoziarna Żelaznych Lordów (zakonu wywodzącego się od Żelaznych Dłoni, który stacjonuje w tym sektorze i jest odpowiedzialny za izolację brutalnej rasy Barghesi) oraz poproszonego kapitana trzeciej kompanii tego zakonu, Vargo Sogara, powstaje pierwszy mistrz nowego zakonu Łowców Smoków…


Dlaczego powstaje zakon Adeptus Astartes?

Mamy już całkiem wyklarowany obraz w jaki sposób powstaje nowy zakon, kto zarządza genoziarnem i ile trwa proces tworzenia podstawy takiej organizacji. Teraz naświetlimy dlaczego taki zakon powstaje? Przypominam, że stworzenie nowego zakonu to nie w kij dmuchał – surowiec bazowy jest drogocenny, odnalezienie odpowiednich rekrutów to niełatwe zadanie, cała logistyka stojąca za utworzeniem nowych Astartes jest złożona, długotrwała i wymaga zgody zarówno Lordów Terry jak i Fabrykatora Generalnego Adeptus Mechanicus… Słowem, łatwiej przychodzi decyzja o wysłaniu miliarda gwardzistów na śmierć czy dezycja o anihilacji planety wraz z populacją, niż stworzenie nowego zakonu. Ktoś mógłby zapytać… Skoro Astartes są perfekcyjną siłą, skoro ich potęga i siła jest tak niesamowita, to czemu Imperium nie zrobi ich więcej? Czemu nie spamują Astartes na lewo i prawo? Cóż, odpowiedź jest prosta – nie chcą powtórki z czasów Herezji Horusa. No i same banki genoziarna nie posiadają go na tyle, by tworzyć dziesiątki tysięcy marines według woli. Słowem, proces musi być długi, żmudny i złożony, bo tylko w ten sposób zapewnia odpowiedni poziom kontroli.

Jakie są powody powstawania zakonów Aniołów Śmierci? Cóż, jednym z chyba najbardziej oczywistych jest chęć wyrównania strat… Ogólne założenie jest takie, że w danej chwili w Imperium ma stacjonować i funkcjonować mniej więcej 1000 aktywnych zakonów Astartes. Flota-Rój Tyranidów zżarła kilka zakonów, które poświęciły się całościowo by powstrzymać jej postępy? Czarna Krucjata spadła na świat zakonny Astartes, rozbiła fortecę w pył i wycięła rezydujący tam zakon w pień? Ogromne Waaagh! potężnego orczego herszta zalało cały system falami zielonoskórych brutali, lokalnie stacjonujący zakon Astartes starał się odeprzeć inwazję, ale poległ? W przerażającej rzeczywistości 41’ego tysiąclecia istnieje dziesiątki, setki sposobów, by przestać istnieć – nawet 1000 Astartes nie jest w stanie uchronić się przed wszystkimi zagrożeniami niegościnnej galaktyki. I kiedy zakony umierają, Lordowie Terry nie mają większego wyboru i prędzej czy później muszą ogłosić nowe Założenie, by ów straty wyrównać – systemy, które wcześniej były chronione przez Astartes stoją teraz otworem… Niebezpieczni obcy ze swoimi wzrastającymi Imperiami muszą zostać ponowie poddani zbrojnej blokadzie i izolacji… Słowem, nie ma innego wyjścia i powstanie nowych zakonów staje się koniecznością.

Może też powstać Założenie wynikające z chęci przebadania pewnego eksperymentu. XXI Założenie nazwanie później „Przeklętym” właśnie w taki sposób powstało – Adeptus Mechanicus, oczywiście za zgoda i wsparcie Lordów Terry – przedstawiło projekt, w którym to czasochłonne badania i eksperymenty miały na celu ‘ulepszeni i oczyszczenie’ genoziaren tak, by marines, którzy z nich powstaną byli nie tylko wolni od skazy, ale też lepsi, silniejsi, efektywniejsi od pozostałych Astartes. Mieli to być Marines 2.0 powstali w projekcie ‘Homo Sapiens Novus’, którego ostatecznym celem miało być wytworzenie istoty pokroju Prymarchy - nowy krok w rozwoju sił zbrojnych ludzkiego imperium. Niestety, projekt poległ na całej linii… Jak widać, tylko Imperator posiadał wiedzę konieczną do zrozumienia działania genoziarna i Adeptus Mechanicus zawiodło… Prawie wszystkie zakony, które powstały w tym eksperymencie źle skończyły; podlegały przeróżnym mutacjom, zdradzały na rzecz chaosu czy zwyczajnie cierpiały z powodu niefortunnych łańcuchów zdarzeń. Tak naprawdę tylko zakon Minotaurów jako tako funkcjonuje bez podejrzeń o bycie ‘zagrożeniem’ dla Imperium i bez mrocznych kart w swojej historii (*choć ich bliskie więzy z Lordami Terry powodują pewną konsternację pośród Ordo Hereticus, a ich podejście do bitew w stylu krwiożerczych berserków z pewnością nadał im złą reputację*).

Kolejnym dobrym powodem dla stworzenia nowych zakonów Astartes jest konieczność obrony nowych, newralgicznych punktów na mapie galaktyki – takim właśnie założeniem było XXIII Założenie znane jako „Wartownicze”, na którego łamach stworzono nowe zakony w celu zabezpieczenia ponownie zdobytych regionów galaktyki, by posłać je tam, gdzie światło Imperatora słabo się tliło albo też w te układy, które od bardzo dawna nie widziały prawdziwych sił Imperialnych a które wzywały o pomoc wieki temu… I tak na przykład Marines Errant, zakon bazujący na flocie patroluje same obrzeża galaktyki a Star Phantoms zostali wysłani do wspierania właśnie takich opuszczonych, zapomnianych regionów galaktyki.

Z rzadka zakon może powstać na życzenie kluczowej i potężnej organizacji czy nawet jednostki w Imperium! Dla przykładu, Uczniowie Calibanu powstali tylko dlatego, że ówczesny mistrza zakonu Mrocznych Aniołów… O to poprosił! Było to wydarzenie bez precedensu, ale zadziałało i Lordowie Terry wyrazili zgodę na powstanie nowego zakonu, który okazał się dość specyficzny – nie tylko stworzony został z najczystszego, najbardziej pieczołowicie selekcjonowanego genoziarna Mrocznych Aniołów, ale też, o ile wieść gminna niesie, powstał w celu złapania Cyphera; Na ile to prawda, nie wiadomo… Wiadomo jednak, że istnieją precedensy, w których to cały zakon Astartes powstaje w ściśle określonym celu. Jak chociażby Egzorcyści! Zakon, który dzięki mocnemu wsparciu Ordo Malleus powstał niejako w tajemnicy i jest niewzykle odmienny od pozostałych zakonów Astartes, bardziej przypominając Szarych Rycerzy niż takich Ultramarines dla przykładu – ich odporność na chaos i korupcję jest niesamowita, a astartes z tego zakonu znani są z tego, że często są wykorzystywani przez inkwizycję jako nosiciel dla demona (*Daemonhost*) – czy ma to służyć sprawdzeniu, jak dobrze opierają się demonicznym podszeptom czy też ma służyć danemu inkwizytorowi, ciężko stwierdzić, wiadomo jednak że dzięki sponsoringowi i kurateli inkwizycji ich powstanie i funkcjonowanie jest uzasadnione przez zupełnie inne cele, niż zakony ‘standardowego założenia’.


Kiedy zaczynamy tworzyć swój własny zakon na pewno mamy już pewien obraz tego, co chcemy uzyskać jako produkt końcowy, głównie bazującym na naszym ulubionym legionie, ulubionych jednostkach czy taktyce działania… Jak lubimy drednoty czy cybernetyczne implanty, to idziemy w tym kierunku. A może szybkie uderzenie, plecaki rakietowe i motory to nasza działka? To są jednak wbrew pozorom detale, szczegóły – specjalizacja zakonu nie bierze się znikąd i nie objawia się w pierwszym dniu funkcjonowania. To nie jest tak, że nowopowstały zakon mówi „Meh, nie będziemy używać Drednotów, bo duże to to i środowisko zanieczyszcza”. Specjalizacja to coś, to powstaje poprzez lata bitew – wtedy to nowy zakon kształtuje swoją reputację. Wspominam o tym tutaj ponieważ kiedy tworzymy nasz zakon nie powinniśmy mylić specjalizacji naszego zakonu z decyzją o ich powstaniu! Wiadomo, że jeżeli chcemy, by nasz zakon był miłośnikami Mechanicum, gadżetów, ciężkich broni i wszczepów, to wybór genoziarna zakonów pochodzenia Salamander czy Żelaznych Dłoni brzmi sensownie, ale jeżeli mówimy o tym, dlaczego powstali, to chodzi nam o wydarzenia, które popchnęły Radę Terry do ich utworzenia.

Zadajmy więc sobie pytania – kiedy i dlaczego powstał nasz zakon? Naturalnie, odpowiedź zależna jest od tego, co tak naprawdę chcemy osiągnąć. Czy nasz zakon prezentuje jakieś nadzwyczajne mutacje? Jeżeli tak, to czemu by nie stworzyć z nich ‘eskperymentalnego’ zakonu, który powstał właśnie w „Przeklętym Założeniu”? Jeżeli nasz zakon ma zasiedlać opuszczone i zapomniane regiony galaktyki, to czemu by nie osadzić ich w „Wartowniczym Założeniu”? Jeżeli zaś pragniemy większej elastyczności, wybierzemy jedno z założeń, o którym oficjalnie nic nie wiadomo, i mamy pełną swobodę kreacji – nadal jednak wypadałoby wyjaśnić, czemu wydano rozkaz na stworzenie nowego zakonu Astartes. Czy powstali, by skontrować rosnące zagrożenie? Czy też są uzupełnieniem strat ze wcześniejszych, tragicznych wydarzeń? A może powstali na życzenie Mistrza Zakonu czy też Inkwizycji? Może eksploratorzy Adeptus Mechanicus trafili na niezbadane regiony galaktyki, niezwykle niebezpiecznie i potrzebują wsparcia prawdziwych tytanów wojny? Kiedy odpowiemy sobie na to pytanie od razu zawężamy krąg naszych działań w dalszych krokach budowania historii naszego zakonu, bo określimy jego rolę, potencjalny region jego funkcjonowania oraz rodzaj genoziarna, z którego wyrosną nasi uroczy marines.

         Jak już opisaliśmy, Łowcy Smoków powstali jako uzupełnienie po licznych stratach, jakie Adeptus Astartes ponieśli w odpieraniu dwóch Mrocznych Krucjat. Są więc, można by rzec, zakonem uzupełniającym, ich rolą będzie uzupełnienie powstałych luk. Wybrane genoziarna to spuścizna po Żelaznych Dłoniach, głównie z danin zakonu Żelaznych Lordów – nawet macierzysta planeta nowego zakonu znajduje się w systemie Gwiazd Grendla, więc wybór ten był oczywisty a oddelegowanie kilku weteranów tego zakonu ma być ziarnem do rozwoju nowego, który po koło wieku treningów i wspierania swoich starszych braci w walce z lokalnymi Xenos będą gotowi by służyć Imperium w pełni i stać się pełnowymiarowym i wartościowym zakonem Aniołów Śmierci. Naturalnie zgodnie z założeniami Adeptus Terra nowy zakon podążać ma ścieżkami Codex Astartes… Jak się do tego uwarunkuje pierwszy mistrz Łowców Smoków?


Codex czy też dziękujemy, postoimy?

Powiedzmy sobie wprost i bez ogródek. Nowo powstały zakon kosmicznych marines /zawsze/ będzie wierny kodeksowi spisanemu przez prymarchę Ultramarines. To nie podlega w sumie dyskusji, bo to właśnie edykty Guillimana i jego księga jest odpowiedzialna za usystematyzowanie całego procesu tworzenia zakonów jak i w ogóle określenie czym taki zakon jest, jaka działa, jak funkcjonuje… Do tego należy dorzucić dwa kluczowe fakty. Po pierwsze, z racji na doskonałe funkcjonowanie Ultramaru, Ultramarines nigdy nie cierpieli na braki w rekrutach i zawsze prezentowali największą liczbę astartes – wraz z Drugim Założeniem to właśnie oni utworzyli najwięcej zakonów-sukcesorów a ich stabilne i czyste genoziarna (*które wpływa do banków Adeptus Mechanicus regularnie, bez obsuwy i w relatywnie sporych ilościach!*) jest do dziś dzień preferowane do tworzenia nowych zakonów. Jako że genoziarna zawiera w sobie specyficzny ‘genetyczny imprint’, to nowo powstali Marines nie powinni w sumie mieć żadnych obiekcji czy problemów do zaakceptowania czegoś, co było nie było stworzył nosiciel ich genetycznej macierzy.

Po drugie, często, ba, przeważnie nowe zakony powstają w niejakiej izolacji od swoich ‘zakonów-darczyńców’, więc nawet zakon powstały z ziarna Mrocznych Aniołów czy Żelaznych Dłoni w momencie kreacji nie jest obciążony historią, rytuałami i tradycjami – te mają więc szansę w pełni powstać wraz z rozwojem historii zakonu, najpewniej czerpiąc garściami z tradycji mieszkańców planety, z którego cały rdzeń nowego zakonu powstał. Taka formacja przyjmie Codex Astartes z racji tego chociażby, że jest to w pełni funkcjonalny, gotowy, sprawdzony i dobrze działający system zarządzania taką formacją zbrojną – nie mówiąc już o tym, że nowopowstały zakon otrzymuje pełen zakres tradycyjnego uzbrojenia, jak Predatory, Whirlwindy, Rhinosy etc., a w kodeksie właśnie znajdują się pełne opisy ‘jak to się je, jak to wykorzystać, jak to działa’… Kodeks jest więc swoistym 101: Jak być dobrym Astartes.

Oczywiście jak od wszelkiej reguły są też wyjątki. Zakony powstałe ‘pod patronatem’ swojego genetycznego dawcy, jak już wspomniani Uczniowie Calibanu najpewniej zaakceptują tradycję i organizację zaprezentowaną właśnie przez ‘rodzica’. Zakony powstałe ze specyficznego genoziarna, takiego jak na przykład to od Krawych Aniołów również będą lepiej funkcjonować przyjmując chociażby wariant ich organizacji tak, by zarządzać tymi, których dopadło Czerwone Pragnienie i Czarny Gniew. Ponadto o ile zakony w większości przypadków zaczynają swoje istnieje jako Grzecznie Podążające za Kodeksem, to z czasem siła tradycji, rytuałów, obrzędów i wierzeń może znacznie wywrócić to do góry nogami – nie ma bowiem obowiązku, by zakon przestrzegał Codex Astartes co do litery! I tak na przykład Synowie Meduzy latają po kosmosie na trzech okrętach tworząc czy klany wojenne, a zamiast mistrza zakonu mają triumwirat trzech Żelaznych Tanów. Raptorzy olewają schematy i kolory wybrane przez Codex, bo wolą kamuflaże i przemalowują pancerze zgodnie z aktualnymi wymogami pola bitwy. Srebrne Czaski kolekcjonują głowy wrogów i wypełniają misję, które zleca im nie Imperium, lecz ich przewidujący przyszłość kronikarze. Żelazne Węże nazywają swoje oddziały imionami pierwszych liderów, którzy nimi przewodzili…

Słowem, wszelkie dewiacje od litery kodeksu są częste i występują pośród licznych zakonów w przeróżnym stopniu nasilenia – mogą to być relatywnie drobne odstępstwa, jak właśnie inne imiona czy drobne zmiany w kompozycjach kompanii a mogą to być totalne zmiany, jak przeredagowanie kompozycji zakonu czy absolutna zmiana heraldyki i odznaczeń. Rzecz w tym, że takie zmiany nie biorą się z niczego i nie wynikają z kaprysu pojedynczego mistrza zakonu czy jakiegoś smutnego, rozgoryczonego Astartes – często są one wynikiem pragmatyzmu! Ot, powiedzmy, że nasi wojownicy lepiej się czuli i ich efektywność i współpraca była zdecydowanie lepsza, kiedy zamiast w kompaniach działali w swoich Plemionach – mistrz takiego zakonu może utrzymać taki tradycyjny podział, i nowych rekrutów przydzielać właśnie do wewnętrznych klanów, niezależnie od tego, że inna ‘kompania’ wymaga świeżej krwi. Wszystko po to, by zminimalizować wewnętrzne animozje i zwiększyć wydajność swoich braci. A może na ich ojczystej planecie noszenie kawałka pokonanego, wartościowego wroga jest świętą tradycją od stuleci? Nikt nie ma nic przeciwko temu, by zakon kontynuował tę tradycję, i tak jeden z naramienników weteranów obwieszony jest kośćmi, palcami, uszami, kosmykami włosów, zębami i innymi elementami pokonanych przeciwników.

Tak więc zakony raczej w znacznej większości przestrzegają zapisów z Codex Astartes, ale niekoniecznie co do litery i co do joty, bardziej utrzymując jego ducha niż aktualnych prawideł, jakie się tam znajdują.


Powyższy zapis wykazuje, że sam Codex Astartes dla graczy i twórców swoich zakonów jest niczym innym jak gotowym zbiorem zasad, które są na tyle elastyczne i swobodne w interpretacji, że nie limitują naszej kreatywności. Kodeks jest o tyle wygodny, że załatwia za nas całą kopę roboty, dzieląc naszych 1000 marines na kompanie, drużyny, mówiąc jaki jest skład i rola poszczególnych kompanii, jakie uzbrojenie się w nich znajduje etc. Mówi nam o tytułach, honorowych nagrodach i odznaczeniach, o ikonografii i heraldyce. Słowem, robi całą robotę za nas, i teraz tak naprawdę od nas zależy, w którą stronę z tym pójdziemy, ile zmienimy, ile dodamy, ile odejmiemy…

Traktujmy to jako gotowca, jako wzór, w którym możemy dość dowolnie przestawiać pewne klocki i elementy. Możemy przecież dowolnie zmieniać skład kompanii. Możemy zmienić ich liczbę i nazewnictwo. Skoro ma być dziesięć kompanii, to czemu by nie pięć klanów albo osiem braterstw? Możemy zmieniać nawet liderów! Kto powiedział, że mistrzem zakonu nie może być Ojciec Kuźni? Albo Rekluzjarcha? Albo może rada tychże? Albo na przykład wybrany mistrz oraz rada drednotów? A może konsylium weteranów z wybranym ‘pierwszym pośród równych’? Zabawmy się!

         Łowcy Smoków naturalnie powstali jako zakon kodeksowy, ale szybko taka organizacja doprowadziła do pewnych problemów. Marines pochodzą bowiem z planety podzielonej pomiędzy kilka silnych klanów wojowników o odmiennych tradycjach i wierzeniach, i kiedy wpycha się ich razem do jednego oddziału animozje są nieuniknione. Nie mówiąc już o tym, że każdy klan chciałby mieć coś do powiedzenia w kwestii zarządzania zakonem. Drugi mistrz zakonu Łowców Smoków określa więc szybką reorganizację. Zamiast dziesięciu kompanii zakon podzielony zostanie na siedem klanów, gdzie każdy rekrut zostanie przydzielony do klanu swojego pochodzenia – mamy więc klan ognia, żelaza, wody etc. Kapitan każdego klanu, niosący tradycyjny tytuł ‘Khula’ zasiada w radzie, która jest organem doradczym mistrza zakonu – w ten sposób każdy klan ma głos w decydowaniu o losach Łowców Smoków właśnie poprzez swojego lidera.


Uff. To by było na tyle a dzisiaj, mili czytelnicy. Mam nadzieję, że udało wam się przebrnąć przez te 4000 wyrazów i że tekst okazał się zdatny do wchłonięcia. Wyrażam też nadzieję, że a nuż ktoś z was jest właśnie na etapie tworzenia własnego zakonu Astartes i znajdzie ów tekst pomocnym! Przypominam, że z chęcią odpowiem na wszystkie pytania (*oraz zarzuty!*) w komentarzach do tego tekstu! Pozdrawiam, i do jutra! A następnym razem w serii ‘Zróbmy sobie Aniołów Śmierci’ – Planety ojczyste, Fortece zakonne oraz rekrutacja, czyli skąd pochodzą nasi Astartes i co za tym idzie!

7 komentarzy:

  1. Przegenialne. Ech, żeby taki tekst pojawił się 6-7 lat temu...
    Dwa pytania:
    1. Jest gdzieś Codex Astartes dostępny do przeczytania?
    2. Będzie coś podobnego o IG/CSM? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O CSM na sto procent. O IG, pewnie też, ale powiem wprost, że fluff IG mnie średnio kręci (zbyt normalny XD) więc najpierw musiałbym się solidnie doszkolić w wiedzy o gwardzistach. Cieszę się, że się podoba ta próbka możliwości - co do Codexu, o ile wiem, nigdy nie został wydany całościowo a Lexicanum ma w sumie mało informacji na jego temat. Fortunnie pozostaje to:

      http://warhammer40k.wikia.com/wiki/Codex_Astartes

      Gdzie jest tych informacji znacznie więcej jak i samych wypisów z kodeksu jest co najmniej kilka.

      Usuń
  2. Świetny tekst! Czekam na więcej :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Pomijając drobne literówki wszystko jest ok :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  5. Super, że Ci się chciało. Ale jest ogromna różnica między -ą i -om. Czy jestem jedyną osobą która to rozróżnia? :(

    OdpowiedzUsuń
  6. Dzięki tej serii o tworzeniu własnego zakonu zacząłem się zastanawiać w ogóle nad w40k... Choć nie wiem czy Ci za to dziękować czy przekląć ;P
    Tak czy śmak, artykuły z tego cyklu są świetne.

    Pozdrawiam,
    L

    OdpowiedzUsuń