Witam w malowniczy, wrześniowy piątek przy pomocy wsparcia ze strony Rangera, który to niestrudzenie walczy, by domknąć serię o starterach do Infinity - trzeba przyznać, że dzięki Jego wkładowi (oraz wsparciu Dąbiego!) tenże rozdział w życiu bloga rozkwita życiem i z pewnością doczeka się za niedługo własnej, zbiorczej podstrony. Dziś zaś zapraszam do lektury kolejnej recenzji startera z Yu Jing - Imperial Service, czyli sektorówka imperialnej armii azjatyckiej potęgi.

Imperial Service (armia sektorowa
Yu Jing) ~178 punktów
W poprzednim tekście poznaliście
już Japanese Sectorial Army. Drugą armią sektorową z szeregów Yu Jing jest
Imperial Service. Służby te pozostają pod zwierzchnictwem Cesarza. Ich
rekrutacja daleka jest od ideału, a w szeregach służą głównie jednostki z
kompanii karnych i paramilitarnych. Nie powinien zatem dziwić fakt, że ich
głównym argumentem jest rozprawianie się z wrogami z pomocą zupełnie
niesubtelnych środków. Pewnie o to właśnie chodzi władzom. Gdziekolwiek Służby
się nie pojawią, tam są traktowane jako zły omen dla wrogów Imperium.
Zestaw startowy jest złożony
inaczej niż te, które do tej pory opisywałem. Z reguły w pudle mogliśmy znaleźć
albo skoczka albo infiltratora. Tutaj ich nie znajdziecie. W zamian za to do
walki wystawimy aż czterech lekkich i dwóch ciężkich piechurów.

Na pewno przyda się chociażby w
wykrywaniu wrogich kamuflaży. Symboliczny punkt pancerza jest nie mniej ważny
od osłony biotechnologicznej -3, zwiększającej szanse na przeżycie po ataku
amunicją swarm, viral czy nanopulserem. Tak tak, to też się zdarza. Nie każdy
chojrak pluje metalowymi łuskami z karabinu. Gwardziści muszą być nieco znużeni
swoją pracą w miejskim otoczeniu, ponieważ siła fizyczna nie jest ich mocną
stroną. Jak na liniowe wojsko uważam, że są całkiem przyzwoici.

Zdolności? Chain of command
związany z przejmowaniem dowodzenia. Czyli pyk-pyk, tracisz porucznika, a tu
przychodzi Bażant i rozgania sukinkotów na swoje pozycje, zachowując pozory,
jak gdyby nic się nie stało. Dowódca jest? Jest. A że rywal nie musi o tym
wiedzieć, to już zupełnie inna para kaloszy. X-Visor niewątpliwie ugrywalnia
Combi i E/Mitter. A jak już jesteśmy przy broniach. Bażant targa taką samą
katanę jak Oniwaban, czyli monofilament. Kawał pręta do rozgniatania
najcięższych celów w grze bez względu na pancerz czy liczbę punktów żywotności.
Sztuki walk poziomu trzeciego i dobry CC na pewno ułatwiają sprawę, ale bez
kamuflażu czy bodaj puszki z dymem dojście do kontaktu może być drogą przez
mękę. Wydaje mi się, że to jednostka stworzona do odwodu i rzucana tam, gdzie
robi się za gorąco. Gdy szeregowcy będą przyciśnięci ogniem przeciwnika, to
Bażant dobiegnie i ogarnie asekurację przy odwrocie. Gdy przeciwnik zapuści się
zbyt blisko hardym graczem, to Bażant być może ukróci jego starania bronią
białą. I tak dalej. Spoko, ale ja za ten koszt szukałbym gdzie indziej,
zwłaszcza że Agent może pochwalić się ledwie jedną kreską żywotności (tak,
wiem, lekka piechota).

Błyszczy MSV2. Tego nigdy za
wiele. Strzelanie do wszystkich kamuflaży (gdy je widać) i przez dym bez
dodatkowych utrudnień popsuło już niejeden genialny plan. Oświecony posiada też
minimalne doświadczenie z ringu. Kto wie, może trenował go Tygrysia Maska? ;)
Drugi poziom sztuk walk i mieczyk z przebiciem pancerza to raczej dodatek, a
nie podstawa. Nie łudźmy się zatem, iż urządzimy sobie nim ringowe"big
game hunters", ale gdy dojdzie do konfrontacji twarzą w twarz, to jakieś
argumenty mamy. Gość jest relatywnie drogi punktowo, ale jako porucznik
zapewnia ekstra punkt SWC na zabawki. Zdecydowanie groźny i z pazurem.
Powybrzydzaliśmy z tymi punktami,
że drożyzna i w ogóle i w szczególe, gdy tymczasem z pomocą śpieszy Wu-Ming,
który urwał się jak z przeceny. Nie bądźcie jednak zaskoczeni gdy powiem, że
ten kolo nie posiada jakichkolwiek zdolności specjalnych (nie licząc
linkowania). Coś za coś, taki trochę Orc z PanOceanii. Jak to się mówi - taniej
w Imperium nie znajdziecie (mowa o ciężkiej piechocie). Uzbrojenie z pudełka z
dedykacją do kasowania przeciwnika gdzieś w pobliżu. Boarding Shotgun (już
drugi w zestawie), a jako wisienka na torcie zestaw granatów. Odpalanie
fajerwerków bywa przydatne zwłaszcza tam, gdzie jest mało miejsca i trudno
trafić. Dobra muskulatura pomoże uchylać opancerzony baniak przed pociskami.
Strzelać umie ładnie.
Podsumowanie: Starter jest
specyficzny. Tak na moje to za wiele tu nie pokombinujemy. Infiltratorów nie
stwierdzono, skoczków również. Kamuflażu brak. W zamian za to Agent biegający w
te i wewte plus trójka szeregowców robiących wsparcie dwóm karkom wysuniętym na
szpicy. Strzelać, strzelać, strzelać, więc puryści powinni być zachwyceni.
Yu-Jing lubuje się w ciężkiej piechocie - ten typ tak ma. Na koniec dwie rzeczy
łączące wszystkich z pudła. Po pierwsze każdy żołnierz posiada broń dedykowaną
walce na krótki, maks średni zasięg (do 16 cali z bonusem za Combi). Po drugie,
każdy ma osłonę biotechnologiczną, tak na wszelki wypadek.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz