14.07.2013

[14.VII.2013] Quo Vadis, Czterdziestko po Polsku?


Namnożyło nam się ostatnio spekulacji na temat tego, co to dalej z wydawaniem książek Black Library po polsku będzie. Ale zanim w jakimś tam stopniu wyjaśnimy sytuację, przypomnijmy sobie, jak to u nas z tym wydawaniem Black Library było...

PREHISTORIA

O której dowiedziałem się całkiem niedawno. Wszedłem w posiadanie trzech PDF'ów po Polsku:

  • Dwugłowy Orzeł Dana Abnetta (w oryginale Double Eagle, spin-off Duchów Gaunta);
  • Czas Egzekucji Gordona Rennie (w oryg. Execution Hour, pierwszy tom Gothic War);
  • 13-ty Legion Gava Thorpe'a (w oryg. 13th Legion, pierwszy tom Last Chancers).


Rzuciłem na to okiem, poczytałem wyrywkowe fragmenty, i wydaje się to całkiem zgrabnie przetłumaczone, do tego pozbawione błędów. Skąd się te tłumaczenie wzięły? Kto te książki przetłumaczył? Czy to dzieło stricte fanowskie, czy może tłumaczenia przygotowywane na zamówienie, które ostatecznie nie trafiły do druku? Póki co nie udało mi się znaleźć odpowiedzi na te pytania. Ale wciąż szukam...

HISTORIA

Kilka lat temu Copernicus Corporation „raczył” nas Warhammerem 40.0000 po polsku. Pamiętajmy, że to Copernicus dał nam m.in. trylogię Eisenhorna, pierwsze pięć tomów Duchów Gaunta, Przygody Gotreka w kosmosie, czyli Kosmicznego Wilka, czy bardzo dobry zbiór opowiadań W Głąb Maelstromu. I przetarł szlak dla Herezji Horusa.

Z jednej strony – chwała im za to. Znam ludzi, którzy dzięki tym książkom zaczęli przygodę z Warhammerem. Znam też takich (*Emeryt podnosi rękę w górę*), którzy dzięki Wywyższeniu Horusa i Kłamliwym Bogom rzucili się na całą sagę o Herezji Horusa, a potem i na czytanie pozostałych pozycji Black Library w oryginale.

Z drugiej strony – jakość, jaką oferowali nam swoim tłumaczeniem, porównać można do przysłowiowego piwa z Biedronki za złotówkę. Niby jest, niby wypić można, ale radości z tego niewiele. Zdania potworki. Literówki. Błędy, błędy, błędy... Niby w stopce redakcyjnej widnieje Pani od korekty, ale szczerze mówiąc mi byłoby wstyd podpisywać się pod czymś takim.

Teraz kilka czterdziestkowych książek Copernicusa można bez problemu znaleźć we wszelkiej maści Taniej Książce. Sam dzięki temu uzupełniłem kolekcję o brakujące Duchy Gaunta.

TERAŹNIEJSZOŚĆ

Ponad rok temu Fabryka Słów, wydawnictwo, które niejako wskrzesiło polską fantastykę i obudziło na nowo fanów tejże, rzuciła newsa, że bierze się za wydawanie Warhammera 40.000. Na pierwszy ogień – pierwsze pięć tomów Herezji Horusa i tyleż Duchów Gaunta. Do tego szuka ludzi z fandomu, gotowych wspierać projekt. (*Mniej więcej w ten sposób wylądowałem jako „redaktor merytoryczny” pierwszych trzech tomów HH.*)

Ruszyło z kopyta. Pojawił się Czas Horusa. Potem Fałszywi Bogowie. Galaktyka w Ogniu. W międzyczasie dostawaliśmy kolejne projekty okładki pierwszych Duchów Gaunta, oraz fragmenty tegoż. Dni dzieliły nas od premiery...

A potem nastąpiły obsuwy. Fabryka Słów tłumaczyła, że pojawiły się jakieś problemy z licencją. Wojny o Licencję trwały kilka miesięcy, nastał nasz własny herezyjny Age of Darkness, i tak naprawdę nie dowiedzieliśmy się, jak się to skończyło. Ale dostaliśmy Ucieczkę Eisensteina, a chwilę potem Fulgrima. Po czym Fabryka Słów nabrała wody w usta i wszelkie próby zdobycia informacji nie przynosiły rezultatów.
Na Facebooku dowiedzieliśmy się tylko, że:

„temat HH po Fulgrimie na ten rok jest zamknięty.”

oraz:

„Szanowny Panie,

Fabryka Słów ma zamiar kontynuować serię, jednak trudno w tej chwili o konkretne daty i plany. Uzależniamy to od wielu czynników, o których nie chcielibyśmy się wypowiadać. Wierzymy, że wszystko jest na dobrej drodze.

Z pozdrowieniami od Imperatora.”

Ani słowa o Duchach Gaunta. I tak naprawdę niewiele na temat ciągu dalszego Herezji Horusa. Próby kontaktu z Fabryką Słów nie przynosiły spodziewanych rezultatów:

„Witam,
Czy Fabryka Słów planuje w tym roku kontynuować wydawanie Herezji Horusa i Warhammera?
Czy Fabryka Słów stara się o licencję na dalsze tomy?

Emperor protects!

Pozdrawiam,
Piotr "Emeryt" Jaworski”

i odpowiedź (pisownia oryginalna):

„Cześć Piotr,
Niestety nie mam takich informacji.
W sprawie licencji tez nie udziele Ci odpowiedzi, ponieważ tego też nie wiem.

Pozdrawiam,”

W związku z czym stwierdziłem, że nic nie ryzykuję pytając bezpośrednio w Black Library. Wytężyłem umysł i, wzbijając się na wyżyny swej angielszczyzny, wysmażyłem maila (wszystkie tłumaczenia moje):

„Hi,
As we can not get any info from the Polish publisher of BL books (Fabryka Slow), we decided to ask BL directly:
Will Fabryka Slow continue to publish Horus Heresy series after "Fulgrim"?
And what with "Gaunt's Ghosts" series, as they dissapeared from the Fabryka Slow "coming soon" page?
Cheers,

Emperor protects!

„Witam,
Jako, że nie jesteśmy w stanie zdobyć konkretnych informacji od Fabryki Słów (polskiego wydawcy książek Black Library), postanowiliśmy zapytać u źródła:
Czy Fabryka Słów będzie kontynuować serię Herezja Horusa po wydaniu Fulgrima?
Oraz co dzieje się z serią Duchy Gaunta, która była w planach wydawniczych Fabryki Słów, a teraz zniknęła zupełnie ze strony z zapowiedziami?
Pozdrawiam,
Piotr „Emeryt” Jaworski”

I odpowiedź, patrząc na obecną politykę GW, nie była może zaskakująca, ale przynajmniej daje nam wreszcie jakieś konkrety:

„Hi Piotr,

Thanks for your email. We no longer have a Polish Licensee for our books I'm afraid. We have brought our translations in house for the moment but we don't have any plans for a Polish translations department at the moment. Should this change, we will be sure to update our website accordingly. Thank you for taking the time to get in touch.

Many thanks,

Stuart”

„Witaj Pietrek,

Dziękuję Ci za Twojego maila. Obawiam się, że aktualnie w Polsce nikt nie posiada już licencji na nasze książki. Przenieśliśmy nasze tłumaczenia do siebie, ale na chwilę obecną nie mamy w planach otwierania oddziału tłumaczeń na język polski. Jeśli kiedykolwiek się to zmieni, natychmiast zrobimy stosowny update naszej strony www.
Dziękuję, że się odezwałeś.

Dziękówa,
Stuart”

Czyli sytuacja analogiczna jak z polskimi kodeksami – nikt ich już u nas w kraju nie tłumaczy, robi to ekipa w Wielkiej Brytanii. Duchy Gaunta – wygląda, że licencja została cofnięta. Przyczyn pewnie nie poznamy nigdy, ale gdybym miał zgadywać, obstawiałbym, że to widzimisię samego Games Workshop, zgodne z ich polityką i chęcią centralizacji wszystkich swoich produktów (*przypomnijmy, że niedawno wybudowali sobie studio nagraniowe u siebie, żeby nie musieć zatrudniać innych firm do nagrywania audiobooków*).

PRZYSZŁOŚĆ

Przyszłość rodzi tak naprawdę jedno ważne pytanie:

Czy (i kiedy), wzorem Niemców i Francuzów, doczekamy się polskiego oddziału Black Library?

10 komentarzy:

  1. Mówiąc krótko, nie doczekamy się. Over and out.

    OdpowiedzUsuń
  2. Odpowiedzi
    1. "Przenieśliśmy nasze tłumaczenia do siebie, ale na chwilę obecną nie mamy w planach otwierania oddziału tłumaczeń na język polski."

      Centralizacja produktów GW nie przewiduje wydawania licencji na tłumaczenia komukolwiek - jeżeli tłumaczenia książek powstaną, to wewnątrz GW, tak jak tłumaczenie kodeksów. Póki co jednak BL nie planuje stworzenia polskiego wydziału.

      Szanse na to, że powstanie jakoś za niedługo... Są tyciutkie, czyt. żadne.

      Usuń
    2. jak zwykle pomogłeś nie ma co :p

      Usuń
  3. Zatrudnią tłumacza, wypuszczą tylko e-booki i tyle. Nie będą się babrać w umowy z wydawnictwami w PL i dzielenie kasą. A prawdziwi fani i tak kupują papierowe wydania po angielsku, więc po co się męczyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co masz na myśli pisząc "prawdziwi fani"? Uważasz, że ci, którzy wolą i lubią czytać w języku rodzimym (vide ja) nie są godni tego określenia? A może prawdziwymi fanami są ci, którzy po przeczytaniu anglojęzycznych kodeksów tworzą językowe potworki typu "sejwuj na szildzie hita z pałerłeponki"? ;)
      Cóż, nie każdy musi znać angielski na tyle, żeby sprawnie czytać książki. A nie ukrywajmy, publikacje w języku rodzimym są dobrą promocją hobby wśród młodzieży.

      Usuń
    2. Chodziło mi o fanów książek papierowych, którym niestraszny jest angielski.
      Bądźmy szczerzy - przyszłość to ebooki. Im szybciej każdy z nas to zrozumie, tym mniej będzie podobnych sytuacji. A jak mówię, do tego wystarczy tłumacz. Marketing można robić zza granicy.

      Usuń
    3. Sam jestem fanem papieru, miesięcznie kupuję więcej książek, niż większość ludzi przez parę lat (przez co obecnie cierpię na dolegliwość kurczących się półek w biblioteczce ;)).
      Z tą przyszłością się nie zgodzę. Oczywiście, jest to pewien sposób wydawania/nabywania książek, jednak dla większości ludzi (czytających, żeby nie było) liczy się kontakt z papierem (sam mam ten fetysz). No i mniej się wzrok niszczy ;)

      Usuń
  4. Nie powiem, żebyś mnie ucieszył tym artem. Osobiście mam wszystkie pozycje z 40k wydane w PL (starą HH zamieniłem na nową tylko), i miałem poważne nadzieje na to, że będę dalej kompletował w naszym rodzimym języku, a tu taka lipa. Ehhh.

    PS. Dzięki wielkie za info o prehistorii :D

    OdpowiedzUsuń