
Witam ciepło w piękny, majowy
wieczór. Słońce się właśnie chowa za horyzontem a ja, niczym wspaniały,
małomiejski przedstawiciel burżuazji w moim polo wysączyłem właśnie kieliszek
białego wina siedząc na tarasie i pochłaniając kolejne strony „Betrayer” spod
pióra mojego ulubionego, jak dotychczas, autora z łona The Black Library, Pana
Dembskiego-Bowdena. Jest to lektura, która pomimo tego, że podoba mi się wiele,
powinna nosić podtytuł ‘The Fanservice’, bo na 150 stron w głąb historii jest
to właśnie jeden wielki catering dla napalonych fanów. No ale cóż, mam jeszcze
6 książek do ogarnięcia, a została zaledwie połowa maja… A to mi przypomniało,
że dawno nie wylewał potu i łez na wpis zbiorczy o nowościach, ploteczkach i
rodzimej aktywności w naszym półświatku! Fortunnie nazbierało się tego całe
kopy, więc mam o czym pisać. Do dzieła!
■ Nowości ■
W nowościach dużo dobrego! Zacznę
od czegoś, co dotknęło mnie osobiście, i nie był to zły dotyk (*który boli przez całe życie*) ale zaiste był to
ciepły i radujący duszę dotyk anioła. Anioł ów nosił hebrajskie imię Battlefront Miniatures – firma znana i
kochana przez miłośników szybko spopularyzowanego systemu Flames of War, który to udowodnił, że gry figurkowe o tematyce
historycznej nie muszą być przynudnymi potworami o znikomej popularności. Firma
ta ogłosiła przejęcie marki DUST Studio a co za tym idzie, wszystkich
przyszłych produktów z tej rodziny! Tak więc Dust
Warfare – system z potencjałem i dobrymi modelami, który przez swojego
ojca, Fantasy Flight Games, był traktowany jako dodatek do ‘taktycznej planszówki’
ma szansę w pełni rozwinąć skrzydła jako gra bitewna o świetnych modelach,
doskonałych zasadach i zapleczu firmy, która udowodniła nam już, że wie, jak
popularyzować swoje produkty. Już teraz szukają nowych
pracowników do obsługi ich nowej strony internetowej poświęconej systemowi.
Zacieram ręce, czekam z drżeniem łydek i już odkładam mamonę, bo w ich rękach
ten system ma szansę eksplodować popularnością i spowodować, że moje
Afrika-Korps jeszcze ujrzy akcję!
Kolejna ekscytująca nowością,
przynajmniej dla mnie (*choć ufam, że część z Was,
mili czytelnicy, też śledzi ów temat z uwagą!*), jest nadchodząca
wielkimi krokami premiera nowej frakcji do systemu Warmachine, czyli w sumie
wyczekiwanych od jakiegoś czasu ‘magicznych cyborgów’ i automatonów z Convergence
of Cyriss. Pojawienie się nowej armii w każdej grze fabularnej wzbudza
sensację swojej przynależnej bazy fanów, a w tym wypadku miałem dodatkową
zagwozdkę – ot, udało mi się wybrać frakcję do Hordes do zbierania, ale o Warmachine
wciąż się rozbijałem, nie mogąc się ostatecznie zdecydować – unikalna stylistyka
ów nowej frakcji od razu ujęła mnie za serce i nie mogę się już doczekać do
położenia moich rąk na starterze.
Nowe mechaniki Wektorów (*takie miano noszą ich
Warjacki*) już mi się podobają i czuję pod skórą, że będzie mi się
dobrze kostki turlało tą armią.
Spartan Games mogę chyba bez
cienia kłamu rzecz, osadziło się dobrze i solidnie w umysłach graczy, i nie
jest to już firma, której nazwy nikt nie słyszał. Kontynuują więc swoje i
dostarczają coraz to kolejne modele do wszystkich swoich systemów, nieustannie
największą wagę przykuwając do nowości do ich najmłodszego dziecka, czyli gry
skirmishowej Dystopian Legion –
końcem kwietnia zapoznaliśmy
się z działami poszczególnych frakcji a w drugim tygodniu maja poznaliśmy
kolejne pojazdy do tejże gry pod postacią Ironcladów dla Federacji
Stanów Ameryki oraz Imperium Pruskiego. Podobnie jak wcześniejsze transportery,
pojazdy te podobają mi się bardzo, i gdybym dla przykładu zbierał Imperialną
Gwardię do 40’tki, zastąpił bym chimery takimi właśnie steampunkowymi
potworami. Dystopian Wars za to
wzbogaciło się o aż trzy nowe floty! Niech ich dunder świśnie z tempem, w jakim
prezentują nowe zabawki, nie jestem krezusem, by mnie było na to wszystko stać…
Możemy położyć rękę na starterach do: Australijczyków,
których okręty wyglądają jak fuzja myśli technicznej Królestwa Brytanii oraz
Federacji Stanów Ameryki – Chińskiej
Federacji, w których stylistyka mocno sięga po wzory dżonek i żółwich
okrętów oraz architekturę Azji wybrzeża – Oraz Ligi
Stanów Włoskich, ze smukłymi okrętami, z kominami na przedzie i bogatymi
zdobieniami na pancerzach burt.
■ Ploteczki ■
W ploteczkach, jak zawsze, najcieplej
na froncie Games Workshop – choć apetyty są nieco przygaszone, znaczy, nie są
stymulowane wyciekami fotek… Po ostatniej akcji z uśmierceniem Faeit212 wszystkie serwisy internetowe
trzymają krótkie wodze na temat ploteczek obawiając się mrocznym listów od
korporacji. Jak widać taktyka terroru podziała i póki co trzyma swój żelazny
uścisk na gardłach plotkarzy. Tak czy owak, pomimo braku zdjęć, ploteczki
fruwają w najlepsze i jest ich zwyczajnie zbyt dużo, by ogarnąć w jednym
wpisie. Skupię się więc na tych, które są dla mnie najbardziej interesujące…
Jak chociażby dyskusja na temat dwóch szkół uzbrojenia shurikenowego, gdzie
jedna proponuje zwiększenie natężenia strzałów kosztem mobilności (*poprzez zamianę każdej broni Shurikenowej na broń typu
Salvo*) a druga zaś sugeruje danie im uniwersalnej zasady ‘Shred’. Druga
ciekawa wiadomość, która z całą pewnością okaże się prawdą, to wydanie dużego
modelu w postaci kolejnego, ogromnego konstruktu z upiorytu – Eldar Knight
anyone? Plotka brzmi prawdopodobnie, bo duże pudła z dużymi plastikowymi
modelami to to, co GW lubi na dzień dzisiejszy najbardziej. Poza tym warto
zauważyć, że ploteczki ze wszystkich źródeł ukazują obraz raczej dostosowania
Eldarów do nowej edycji z niewielką liczbą nowinek – Aspekty mają w ogóle nie
ulec zmianom innym niż kosmetyczne, choć nadal wierzę, że przejdą do plastiku,
bo tworzenie armii gdzie tak naprawdę kluczowe jednostki występują jedynie w
piekielnie drogich pudełkach z żywicą? W sumie, móiwmy o Games Workshop, więc
wszystko jest prawodopodobne… Po więcej ploteczek na temat Kosmicznych
Dildogłowych zapraszam do tego
tematu na forum Warseer’a!
■ Blogosfera ■
Czyli miejsce na moją bezecną autopromocję! Choć tym razem będzie
skierowana do nieco ogólniejszego projektu czy też inicjatywy – naturalnie chodzi
o Story
of the Month, comiesięczny konkurs na fan-fiction z uniwersum
Warhammera 40k. Niedawno zabawa otrzymała nową stronę internetową, nabrała
rozpędu i wraz z opowiadaniami pojawiają się również wywiady z regularnymi
autorami oraz podcast dla miłośników historii tego settingu – Warptalk! Gorąco zachęcam do odwiedzin,
do pobierania kompilacji opowiadań i wczytanie się w wyroby naszych rodzimych
autorów, bo często-gęsto prezentują poziom, który spokojnie może równać z
wytworami z The Black Library. Strona jak i cała zabawa nieustannie się
rozwija, liczyć więc można na poszerzenie tematyki czy kolejne projekty
tworzone na łamach zabawy.
Ponownie jestem niejako zmuszony
do promowania bloga autorstwa Arteina –
Last but One, który z uporem nie pozwala mu umrzeć (*brawo!*) a na dodatek publikuje diablo ciekawe wpisy –
poprzednim razem przetłumaczył świetny kawałek tekstu o tym jak to jest być
Kosmicznym Marine Chaosu a teraz zafundował nam domowe tłumaczenie archiwalnego
opowiadania autorstwa Willama Kinga, które ukazało się na łamach White
Dwarfa w 2002 roku – bardzo elegancka lektura, daje też świetny wgląd w to, jak
duże zmiany dokonane zostały w sposobie tworzenia narracji jak i w samych
wydarzeniach w tle fabularnym naszego ukochanego, mrocznego uniwersum. Ponadto
dostaliśmy też świetnie skompresowane informacje na temat Prymarchy XII
Legionu, który nie tylko elegancko strzeszcza historię Angrona ale też
prezentuje listę lektur dla tych, którzy chcą pochłonąć każdy napisany skrawek
informacji o wiecznie wściekłym, złamanym wojowniku. Klasa sama w sobie, Panie
Artein, oby tak dalej, oby częstotliwość wpisów wzrosła do chociażby 5-6 w
miesiącu, i blog z pewnością stanie się stałym punktem odwiedzin miłośników
czterdziestki.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz