17.10.2011

[17.X.2011] Złomowisko: Rust Effects

 

Poniedziałek. Ostatni tydzień z hakiem cichutki, z wielu powodów, gdzie głównym jest tradycyjnie polska jesienna Hadra, która zaatakowała mój mózg z bólem i apatią, zamieniając mnie w jęczącego, nic-nie-chcącego flaka. Jakby sama aura nie wystarczyła, to ostatnio słabo sypiam, i ogólna niemoc po dniu ciężkiej pracy ścina mnie prosto do wyrka, które tak ponętnie szepce k’mnie swoje anonse i obietnice ciepłych objęć. W tej oto rozleniwionej atmosferze okracznej przaśnym, głęboko polskim grzańcem i kremem z kurek, uznałem, że pora wziąć dupę w troki i ponownie coś wyskrobać. Fortunnie Paździeżnik jeszcze młód i wesół, więc zdążę się tutaj jeszcze naprodukować!

A w dzisiejszym wydaniu Złomowiska tańczące foki, facet z niesmakiem do bekonu oraz rzut okiem na kolejne dwa produkty ze stajni Mig Production (*ulubionej firmy redaktora naczelnego – przyp. Red. Nacz.*) a mianowicie dwóch uroczych efektach do tworzenia rdzawego nalotu – Light Rust Effect oraz po prostu Standard Rust Effect, dwa popularne produkty z rodziny Efektów tego producenta. Do czego to służy? (*d’oh, jakby to nie było oczywiste… a jednak, nie jest tak do końca!*).

Robiliście kiedyś rdzę? Tak? No pewnie, że tak… używaliście metody proponowanej przez Games Workshop w swoim, pożalcie się bogowie, poradniku modelarskim (*nie mówię o Masterclass z Forgeworlda, który na swoją nazwę – i cenę – zasługuje w pełni*)? Daje efekty, które nazwałbym co najwyżej ‘entuzjastycznie domyślne’, znaczy, że trzeba mieć sporo entuzjazmu by domyślić się, że ów technika ma symulować rdzę (*mówię tu u staplowaniu odzienie brązu i pomarańczy przy krawędzingu czystym metalikiem*) – tą technikę, przy jej odpowiednim opanowaniu, da się otrzymać coś wyglądającego jak rdza, ale z pewnością nie coś, co fakturę rdzy będzie miało. By osiągnąć ten efekt lekko wilgotnej, proszkującej się rdzy potrzebujemy pigmentów, cierpliwości i wsparcia technicznego. Mig Production wsparcie to dokłada w dwóch wspaniałych miesznkach!

Które są swego rodzaju Washami – tyle tylko, że nieco specjalnymi. Mają rdzawe kolory, pewnie, ładnie się osadzają i odbarwiają metaliczne powierzchnie, na które je nałożymy, ale ich głównym atutem jest świetne mieszanie się pigmentami, dając lekko lśniąca masę wysychająca na ładne, pękające skorupki pigmentu z pomarańczową, ‘niezdrową’ otoczką. Oczywiście wybierając rdzawe barwy pigmentów błyskawicznie jesteśmy w stanie utworzyć całkiem ładny efekt rdzy. A to dopiero początek zabawy! Posiadając oba słoiki z efektami i trochę pigmentów w różnych odcieniach brązu i pomarańczy jesteśmy w stanie stworzyć rozległe, a przy tym wyjątkowo nierównomierne w tonacji i barwie naloty rdzy, tworząc bardzo realistyczny efekt do którego przecież dążymy.

Jak to u Mig Production bywa oba efekty są zaledwie podkładem do zabawy z inną chemią, co ma skutkować lekką eksperymentatorką i jeżeli mroczni bogowie dopomogą, sukcesem w efektach. Dodając trochę lśniącego lakieru lub ich kolejnego efektu – Wet and Damp Earth – możemy utworzyć plamy skupiska wilgoci i dodać naszej rdzy pięknego, chorego połysku o którym marzy każdy szanujący się wyznawca Papy Nurgiela. Możemy nawet wymieszać nasz ‘efekt’ z żywicą akrylową i wybranym pigmentem by pobawić się w robienie prawdziwych, rdzawych wżerów i narośli. A jeżeli mamy całą kolekcję zabawek od Miga (*jak ja, hu hu!*), to efekty te świetnie mieszają się z innym cudeńkiem tego producenta – Rainmarks, specjalnemu washowi do imitowania wyschniętych nacieków po deszczu. Po wymieszaniu z efektem rdzy tworzy miksturę to malowania właśnie rdzawych nacieków, wyglądających doskonale pod każdym nadgryzionym przez utlenienie nitem czy gwoździem.

 

Jak ze wszystkimi produktami Mig Production, moje fanbojostwo poleciło by wam nabyć wszystko, co oferują… ale muszę być obiektywny; efekty rdzy są użyteczne i relatywnie niedrogie (*duży słoiczek oferuje sporo zabawy!*), ale ich możemy je sami dla siebie zrobić, mieszając wybrane washe z pigment fixerem i może odrobiną satynowego lakieru dla tego delikatnego połysku. Po co jednak mamy samemu miksować przy każdorazowej zachciance „hej, zróbmy rdzę” odpowiednią mieszankę, skoro jest ona już gotowa i zamknięta w lekko pochylonym pojemniku rozpoznawczym marki Mig Production? Jeżeli więc lubicie postarzać swojego modele, gracie Nurglem, Skavenami czy tam Cryxem, to polecam się przyjrzeć produktowi – kto wie, może mały tutorial należałoby wykonać! A tutaj, mały filmik z bardzo krótką prezentacją ich produktów.

I to wszystko na dzisiaj. Mam nadzieję (*dobrze podbudowaną dwoma prawie ukończonymi wpisami na ten tydzień!*), że w tym tygodniu znowu trochę kości rozruszam i trochę tutaj napostujemy; dobra wiadomość jest taka, że jest troszkę po połowie października, a już liczba odwiedzin pobiła wrzesień! Oby tak dalej.

2 komentarze:

  1. a teraz pokaż nam jakiś swój model pobrudzony tymi wynalazkami. bo wiesz, sklepowe i producenckie prezentacje do nas nie trafiają;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nic a nic.
    Wcale a wcale.
    I to nie jest ironia.

    OdpowiedzUsuń