06.06.2016

[06.06.2016] ROC#40: Witchling Handlers


Wracamy do MalifauX! Są nowości do opisania, pudełko do zrecenzowania… I modele do posklejania. Ostatnimi czasy w ręce wpadło mi malutkie pudełeczko zawierające dwa modele, które są dość kluczowe do mojej bandy opartej na Sonnii Criid i jej radosnym rozdawaniu płomiennych pocisków i radosnych eksplozji. Widzicie, jej wierne miniony ze złamanymi mieczami choć podpalają dobrze i z radością oddają życie za sprawę, cierpią znacznie na braki w mobilności. Wolne to to, bez żadnych sztuczek czy bonusów do biegania czy szarży, ot, problemy sprawiają, kiedy jedyne co chcemy uzyskać to rzucić je w stronę przeciwnika by obdarzyć go naszym palącym entuzjazmem. Na szczęście jest pomoc pod postacią Witchling Handlers, czyli kontr-magicznie uzdolnionych pomagierek do szturchania naszych zakapturzonych fanatyków.


Pierwsze co się rzuca w oczy to fakt, że Wyrd musiał mieć niemałą zagwozdkę z decyzją, do jakiego pudełeczka włożyć ramkę z figurkami… Bo nie jest ona na tyle duża, by w jakikolwiek sposób porządnie wypełnić ich podłużny kartonik, ale też jest na tyle obszerna, by ledwo ledwo się mieścić do ich małego… Słowem, rozpycha się i pudełeczko wygląda niczym stary jogurt, który spęczniał w lodówce i którego boimy się otworzyć w strachu przed chmurką toksycznych, kwaśnych oparów.  A w środku czają się dwie zacne panny z wielkimi, runicznymi mieczami i swymi skórzanymi kurtami. Nie zwlekając więc otwieramy pudełko a w środku czeka nas…


Nic nowego, czyli standard. Jedna ramka z dwoma modelami w częściach, dwie karty do tychże, dwie podstawki oraz urocza wizytówka z linkiem do instrukcji ich złożenia. Tutaj muszę od razu zaznaczyć moje pozytywne zaskoczenie, bo wygląda na to że wydawca naprawdę się przykłada do tego, by projektować swoje modele z coraz lepszą precyzją i planowaniem względem ich składania. Wszyscy gracze MalifauX wiedzą, że choć modele są regularnie bardzo wysokiej jakości jeżeli chodzi o odlewy i rzeźby, to często zdarzają się takie, które są absolutnym koszmarem podczas sklejania. Z początku trochę się obawiałem sklejania drugiej poganiaczki, bo składa się z aż 10 części, w tym kilku dość małych… Ale instrukcja okazała się bardzo pomocna a same miejsca łączenia doskonale przemyślane. Wszystko pasuje do siebie precyzyjnie i nie sprawia najmniejszych problemów z dopasowaniem. Wystarczyło wyciąć nadlewki i pozostałości po miejscach łączeń do ramki i już po chwili obie figurki były gotowe. Zajęły mi może z dziesięć minut, co uważam za doskonały czas i praktyczną pochwałę co do jakości ramki.





Modele? Ładne, acz nie urywają czterech liter. Pozy są bardzo statyczne, ale zdecydowanie nie nudne, bo panny prezentują sympatycznie wyzywające pozy – i nie, nie wyzywające erotycznie, ale w bardziej tradycyjnym znaczeniu tego słowa. Kpiąco-drwiące uśmieszki na twarzach, kiwnięcie kapeluszem czy miecz przerzucony przez ramię przy trzymaniu się za pasek… Wyglądają niczym radośni rewolwerowcy z włoskich westernów. Detale są zdecydowanie miłe dla oka, rozpoczynając o fantastycznym wzorku na ich wielkich mieczach, poprzez guziki kaftanów aż na rewolwerach kończąc. W sumie jest poprawnie z dużym plusem – estetyczne, sympatyczne rzeźby, które jednak nie wprawiły mnie w osłupienie swoim pomysłem czy wykonaniem. Warto dodać, że Wyrd nie obniża lotów, i jakość samych części jest absolutnie doskonała. Ostre detale, świetnie wyrysowane ostre krawędzie, płynne zafalowania i załamania na materiałach… Ich wyżyłowaną jakość najbardziej widać na sznurku drugiej poganiaczki, na którym widać każdy splot materiału. Świetna robota!


I zgodnie ze standardowym wzorem tych tekstów… Cóż też Witchling Handlers oferują graczom na polu bitwy? Jak sama nazwa wskazuje nasze siłaczki współgrają doskonale z Witchling Stalkers i tak naprawdę opłaca się je zabierać na stół tylko wtedy, kiedy mamy w ekipie parkę albo trójkę zakapturzonych fanatyków. Głównie dlatego, że aż dwie z jej zdolności z nimi współgra.  Zanim jednak do tego przejdę, warto wspomnieć, że choć Witchling Handler zdecydowanie nie jest najwyporniejszym z dostępnych Gildii Enforcer’ów, to jednak posiada naprawdę dobre statystyki. DF oraz WP na poziomie 6 to zdecydowanie wyższa półka. Podobnie oba ataki – zarówno wręcz jak i strzelecki – również siedzą na liczbie 6, co daje jej zaskakującą skuteczność w każdym rodzaju starcia. Wk 6 to bardzo dobra liczba jak na Gildię, a w ekipie Sonnii czyni ją najszybciej chodzącą jednostką. Niestety szarża również ma tylko 6’stkę, co jak na szarżę nie jest już zbyt dobrym wynikiem. 8 ran i brak jakichkolwiek zdolności zwiększających wytrzymałość to zła wiadomość… Poganiaczka wystawiona na wraże ataki padnie bardzo szybko, jeżeli przeciwnik się uprze, by ją uśmiercić.

Tutaj pomagają jednak nieco jej obronne triggery, a ma ich aż dwa. Pierwszy z nich – On My Orders – jest tylko na DF z Barankiem (*który fortunnie jest wbudowany*) i jest absolutnie doskonały, gdyż każe przeciwnika za słabe próby ataków. Jeżeli bowiem atak na DF się nie powiedzie, to dostajemy darmowy ruch 4” na dowolnym z naszych Minionów w zasięgu 12”. Ponadto, jeżeli jest ona celem ataku magicznego, znaczy CA, to jeżeli atak ten się nie powiedzie, to przy dodaniu Barana albo Maski (*zależnie od tego, którą statystykę testowaliśmy w obronie*) możemy całkiem solidnie przywalić wrażemu magikowi, który ośmielić się miotać w nią zaklęcia. Reflect Magic, bo tak ten trigger się nazywa, jest żywcem zerżnięta z Sonni Criid. Poza obronnymi triggerami Witchling Handler posiada również pasywną zdolność Goad Witchling, która daje cudowny bonus +1WK oraz +2CG dla każdego Witchling Stalkera, który aktywuje się w 4” od naszej poganiaczki. Bonus ten znacznie je przyspiesza, co jest tak naprawdę jednym z głównych powodów zabierania poganiaczek ze sobą – bo w znacznej mierze niwelują jedną z głównych bolączek tych porządnych minionów.

Jakby tego było mało, nasza panna bije się całkiem dobrze! Runed Greatsword z ML:6, 2” zasięgu i obrażeniami 2/3/5 wygląda solidnie, ale tutaj warto dodać kilka słodkich bonusów. Po pierwsze, dodatni flip do obrażeń, jeżeli nie szarżowaliśmy (*a biorąc pod uwagę fakt, że nasz regularny ruch jest tak samo długi jak szarża…*) a po drugie dostajemy dwa urocze triggery. Na piórach, Drain Magic, znany nam chociażby z Witchling Stalkerów – po zadaniu obrażeń przeciwnik odrzuca kartę, a jak wiemy, to cenne surowce i zawsze warto przetrzebiać rękę przeciwnika. Jednak na Książce dostajemy The Consuming Flames – trigger, który po wydaniu kamienia duszy pozwoli nam przyzwać nowiutkiego Witchling Stalker’a w B2B z uśmierconym wrogiem z nałożonymi 3 obrażeniami.  I choć Sonnia Criid przyzywa zdecydowanie lepiej, to jednak warto zapamiętać, że wraz z jedną albo nawet dwoma Witchling Handlers jesteśmy w stanie wyprodukować naprawdę sporo zakapturzonych konusów! Urocze. By dopełnić agresywne zdolności tej jednostki, dostała ona Collier Pistol z solidnym zasięgiem do 10” i bardzo dobrym SH:6. Obrażenia 2/3/4 są w porządku, ale dość łatwo jest nam je podkręcić do konkretnych 3/4/5 dzięki tradycyjnemu dla Gildii triggerowi Critical Strike na Baranach.

I już na sam koniec, warto dodać dwie zerówki naszej poganiaczki. Follow the Flock to kluczowa sztuczka na ruch pozwalająca nam popchnąć dowolnego miniona w zasięgu do 12” do dowolnego naszego modelu do 4”. Jest to świetna zdolność, która pozwala nam przyspieszyć ruch wielu modeli, wrzucić je do walki wręcz z modelami przeciwnika, które już się aktywowały… Słowem, to świetna oszczędność AP na ruch dla naszych minionów. Druga akcja to Burn Them, Burn Them All! – dużo bardziej sytuacyjna, ale nie mniej użyteczna. Wszystkie ataki naszych jednostek do 4” od naszej poganiaczki – wliczając w to ją samą! – zadają kondycję Burning+1 po zadaniu obrażeń pod warunkiem, że cel jest w 10” i w zasięgu wzroku. Jak widzimy zdolność ta pozwala jej samej podpalać wrogów z celnych strzałów swojego pistoletu ale też dodaje słodki ogień do innych jednostek w ekipie, które naturalnie zdolności do popalania nie posiadają na standardzie. Daje to nam solidne narzędzie do wzmożonej synergii właśnie w ekipie Sonnii, która lubi, jak wrogowie się palą.


Uff, to by było na tyle na dzisiaj. Szczerze, muszę wymyślić bardziej kreatywny tekst na zakończenie tekstów, bo ten zaczyna być mantrą dodaną do większości wpisów. Mam nadzieję, że recenzja przyda się wam, mili gracze MalifauX! A na cóż zapraszam jutro? Cóż, jeżeli gwiazdy i wolny czas dopiszą, być może dowiecie się coś niecoś na temat gry HALO… A być może pojawi się coś nowego na temat Age of Sigmar? Kto wie! Zapraszam jutro w celu sprawdzenia ;)

2 komentarze:

  1. Warto w sumie dodać, że jako, że są Enforcer i Witch Hunters to można im dać upgrade - na przykład Dispel Magic :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo ciekawy post, ale widzę ze chyba nie zarabiasz na swoim blogu. Znam dobry sposob na spieniezenie niemal każdego typu strony, wpisz sobie w google - jak zarobić na blogu drugą wypłatę

    OdpowiedzUsuń