04.02.2014

[04.II.2014] ROC#28: Gracie


Witam ciepło w ten dziwaczny lutowy dzionek. Pogoda znowu nie może się zdecydować, i raz karze nas ściskającym za kości chłodem tylko po to, by skąpać dzionek w słonecznym blasku i ogrzać zmarznięte ciało! Słowem, perfekcyjna recepta na przeziębienie. No, ale ja nie o tym - tak się bowiem składa, że ostatnie dni były zaskakująco nie poświęcone systemowi MalifauX, mimo to system ten szturmem uderza do klubów w co większych czy figurkowo aktywniejszych miastach w kraju i choć wiem, że brzmi to niczym hurraoptymistyczna propaganda, to jednak faktem jest, że na forach lokalnych gralni powstały odpowiednie tematy, a i ludzie chętni do zabawy piszą się do nich z niejakim entuzjazmem. Zryw trwa i co mnie cieszy, póki co nie traci na rozmachu ani nie wytraca przyspieszenia - było nie było w nadchodzące wolne dni znowu mam zaplanowane dwie gry pokazowe i co najmniej jedną regularną zabawę, tak więc już w ten system grywam częściej niż w jakikolwiek inny w swoim życiu! Pięknie. Wracamy dziś z tematyką i otwieramy kolejne pudełko pysznego plastiku - a jako że wszyscy mają dość Gildii, dziś wezmę się za model do frakcji, która ostatnio w rękach Krisa skopała Sonnii siedzenie, czyli za brudne, pijane w sztok, lubujące własne kuzynki Gremliny!


Gracie to świnia. Oczywiście przez myśl nawet nie przeszłoby mi nazywanie damy taką inwektywą z królestwa zwierząt, ale w jej przypadku nie jest to próba obrazy lecz stwierdzenie faktu. Bo urocza Gracie jest świnią. Wielką, tłustą maciorą. Jak może nie wiecie, we frakcji Gremlinów poza samymi zielonkawymi gnomami o luźnym podejściu do tematów higieny osobistej i pojęcia własności należą również wszelkie odmiany świniaków, czy to dzikich, czy udomowionych. Oba gatunki świetnie się ze sobą dogadują i rozumieją, mają bowiem ze sobą wiele wspólnego! Tak czy owak Gracie to wielgachny prosiak o smutnym, zrezygnowanym wyglądzie... Czy wynika to z nadanego imienia czy z faktu, że gremliny niejako "obudowały" ją kupą znaleźnego śmiecia dumnie nazywając zbieraninę powiązanych sznurem rondelków, patelni i wikliny pancerzem i uznając swoją robotę za skończoną, bez dwóch zdań udając się na kufelek albo dziesięć przednio pędzonego za wychodkiem bimbru. I tak oto powstała Gracie, która z radością używa swojej wielkiej masy, rozczarowania życiem i nieskończonego głodu celem uprzykrzania życia wrogom zielonej społeczności.

Cóż więc dostajemy w pudełku? Nie lubię się co prawda powtarzać, ale nie mogę tez zakładać, że każdy, kto czyta ten tekst czytał również poprzednie wpisy traktujące na temat produktów tego wydawcy, więc chcąc nie chcąc, muszę kilka rzeczy przemielić po raz ponowny! Tak więc w pudełku dostajemy jedną ramkę zawierające wszystkie elementy modelu, czyli standard – ponad standardem znajduje się fakt, że ramka ta wyposażona jest w przedłużone wsporniki mające na celu usztywnić pudełko i nie dopuścić, by nacisk na pudełko mógł uszkodzić elementy modelu, które z drugiej strony chronione są gąbką. Poza samą figurką dostajemy oczywiście kartę, niestety – przeterminowaną, znaczy się jeszcze drukowaną do poprzedniej edycji (*problem ten jest głównie powszechny z pudełkami ‘zalegającymi na półkach’, bo nowe fale tych pudełek posiadają już na sobie naklejkę M2E, co oznacza, że są pakowane wraz a aktualnymi kartami*). No, i nie zapomnijmy o podstawce!



Cóż więc widzimy na ramkach? Model jest wyjątkowo intuicyjny przy składaniu, głównie dzięki zastosowaniu prostej acz sprawdzonej metody pasującego złącza – po prostu dany element posiada wypustek, który będzie pasować tylko i wyłącznie do odpowiednio przygotowanego wyżłobienia lub wpustu. W ten sposób nawet bez instrukcji jesteśmy w stanie skleić model nie popełniając żadnego błędu. Niejako cały proces przyspiesza fakt, że tym razem model nie posiada żadnych filigranowych komponentów czy cieniutkich kabli, sznurów czy elementów uzbrojenia, więc nie musimy się z niczym obchodzić jak z jajkiem i szybko sprawić model. Wady? Cóż, ciało składa się z dwóch boków i w sumie pomimo bardzo dobrego dopasowania, w takich miejscach zawsze pozostaje widoczna linia złączenia, i po prostu bez lekkiego podlania klejem czy lepiej płynną szpachlówką i wypolerowania, dobrze to wyglądać nie będzie. Na dodatek w kilku miejscach, głównie na nóżkach od strony wewnętrznej, widoczne były mocno nakreślone nadlewki linii podziału – fakt, ich umiejscowienie czyni je praktycznie niewidocznymi dla obserwatora, szczególnie po naklejeniu do podstawki, nie zmienia to faktu, że są, i jak ktoś lubi nabożnie czyścić figurki, to będzie musiał tutaj nożykiem troszkę pomachać.  



Co do rzeźby, cóż, opinie są podzielone, choć znaczna większość ludzi, którym świnkę pokazywałem prezentowała entuzjazm a czasem nawet zachwyt. Sam należę do grona admiratorów tłustej maciory, bo jest to model niezwykle unikalny w swej stylistyce – gdzie indziej znajdziemy zrezygnowaną świnię zakutą w pancerz domowej roboty, i to dosłownie, bo metalowe elementy mające ją chronić przed wrażymi atakami i żywiołami są wyjęte z pierwszej lepszej kuchni i powiązane liną od snopowiązałki? Dorzućmy do tego czajniczek w roli hełmu, widać niespełniony sen jakiegoś Gremlina odnośnie posiadania własnego jednorożca, i uzyskujemy model pełen unikalnego klimatu, niepowtarzalnego w żadnym innym systemie i przez żadnego innego wydawcę. W ogóle, ostatnio jak się zdążyłem przyglądnąć Gremlinom, zarówno dostając od tej bagiennej braci solidny wycisk jak i sklejając pewne ich plastikowe modele, doszedłem do wniosku, że choć na pierwszy rzut oka mogą się wydawać tanią kopią znanych wszystkim goblinów, to jednak są to całkowicie unikalne w atmosferze stworki, ze świetną miksturą znanych nam klisz i tropów razem wymieszanych w zabawnej i urzekającej kombinacji. Kto nie lubi małych, cuchnących alkoholików z tendencjami do wybujałego ego i domowego alkoholu z ubiorem klasycznego rednecka sprzed trzech, czterech dekad? Mi pasuje.



A cóż też Gracie przynosi ze sobą na stół? Cóż, można by powiedzieć, że jest to klasyczny, wręcz sztampowy model z kategorii Enforcer, czyli po prostu twardszy, większy zawodnik do bicia po twarzy, który ma zająć wrogie modele walką kiedy reszta wypełnia zadanie. Statystyki są przeciętnie dobre – znaczy się, solidny Defense i Willpower plasuje świniaka na poziomie Jossa, a wytrzymałość, pomimo ośmiu ran za tak wysoką cenę, też do najgorszych nie należy – Armor +2 mocno redukuje wklepane rany a Hard to Kill ma solidną szansę powstrzymać nawet bardzo mocy i udany atak przed natychmiastowym ubiciem Gracie, tak, by ta miała jeszcze szansę się odgryźć. A w jej przypadku ma to kluczowe znaczenie, ponieważ jak znaczna moc modeli z tejże frakcji wbudowana synergia zadawania sobie ran w celu zwiększenia przewagi tylko po to, by się potem uleczyć, znajduje zastosowanie również tutaj – fakt pozostania na jednej ranie nie ma większego znaczenia, skoro ubijając wraży model możemy liczyć na pełne wyleczenie świnki! Słowem, dopóki toto biega i żyje, nie ma się co przejmować byciem rannym. W każdym razie, nie za bardzo.

Co do leczenia, Świnka posiada dwie zdolności na sobie – Eat Your Fill to zdolność powtarzająca się na kilku modelach i jedna z mocniejszych w grze, przynajmniej moim zdaniem. Kiedy świnka kogoś ubije, może w pełni się uleczyć (*tak jest, w pełni, znaczy całkowicie do stanu początkowego*) i skończyć swoją aktywację. Ta zasada świetnie współgra właśnie z Hard to Kill, bo ta dodatkowa aktywacją, którą Hard to Kill może nam kupić, może wystarczyć, by Gracie wrócił wigor.  Niejakim dodatkiem, acz przyjemnym, jest Unimpeded – nasz prosiaczek chodzi gdzie chce i jak chce i się nie musi przejmować karami za hasanie w trudnym terenie. Co do zdolności ofensywnych, to nie jest wcale źle – Tusks, znaczy się kły Gracie mają solidny Melee i odpowiednie obrażenia, które już przy wyciągnięciu jednego Barana podskakują do niebezpiecznie paskudnych, bo aż 4/6/8. Trzeba jednak z tym atakiem uważać, bo Pióra (*czy też Kruk, jak się to oficjalnie nazywa*) zmuszają świnkę do snu i kończą jej aktywację. Jednak taki Som’er (jeden z szefów dostępnych Gremlinom) potrafi dla przykładu samemu decydować jaki symbol dać wszystkim swoim podkomendnym, więc możemy niejako zawsze zagwarantować pozytywny trigger dla Gracie i grozić ostrymi obrażeniami. Take a Bite, choć jest zdecydowanie słabszym atakiem, ma niejako z automatu wbudowane leczenie – zadajemy bowiem 1/2/3 rany, a potem flipujemy na leczenie, również 1/2/3 – całkiem solidna opcja do szybkiego podbudowania punktów życia niewielkim kosztem, szczególnie z myślą o używaniu jedynej akcji taktycznej dostępnej temu modelowi – Riled up – która pozwala po wyciągnięciu 7 lub wyżej, na wklepanie sobie dwóch obrażeń w celu uzyskania zdolności Reaktywacji, co zdecydowanie zwiększa ‘czas użycia’ modelu na stole i możliwości zadawania bólu oferowanego przez jego ataki.

Niejakim bonusem jest fakt, że Gracie jest… Najemnikiem! Tak więc za 11 kamieni dusz każdy może sobie wystawić prosiaczka, a nie jest to wcale słaby pomysł – owszem, koszt jest całkiem wysoki, ale Gracie przynosi ze sobą wszystko to, czego byśmy oczekiwali od porządnego Enforcera, czyli dobrą wytrzymałość, denerwującą dla przeciwnika wewnętrzną synergię z efektywnym leczeniem się oraz na tyle mocne ataki, by każdy ewentualny przeciwnik się poczuł co najmniej nieswojo będąc w zasięgu jej ataków. Czy więc podoba Ci się model, czy po prostu szukasz solidnego kloca mięsa do nękania przeciwników, pamiętaj  o tym, że maciora z czajnikiem na czele jest zawsze w zasięgu ręki.


I w ten oto sposób kończymy nasze spotkanie z bojową golonką, z naszym bekonem szturmowym! Gracie to tylko jeden z kilku modeli do Gremlinów, jakie znalazły się w moich rękach dzięki uprzejmości Emeryta, więc możecie się spodziewać, że więcej modeli z tejże frakcji zawita na łamy bloga w takiej formie wszechstronnej recenzji. A cóż też można oczekiwać jutro? Ciężko przewidzieć – mogą to być nowości do Warmachine, bo się ich zebrało. Albo do Infinity, bo już zostały rzucone na stronę! A może coś o kosmicznych marines, bo dawno nie było? Cóż, któryś z tych trzech z pewnością się pojawi, tak więc jutro… się… okaże! Miłego!

4 komentarze:

  1. Orkowe Noby Majstra nie zgadzają się z opinią o unikalności Gracie ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Pictures or it didn't happen! :-)

    a przy okazji - kiedy Lublin kupuje startery?

    OdpowiedzUsuń
  3. Artykuł czytało się całkiem przyjemnie :) Keep going :D
    Kiedyś (w ed1.5) Executioner z Guild działał tak samo jak Gracie - z tym, że po śmierci miał dodatkową aktywację i jeżeli zabił model to też leczył się do fulla :D Dodatkowo miał sparowane szpony co dawało mu zawsze bonus flip na combat i dmg :) a kosztował tylko 8ss. Świniak fajny ale jako Merc do innej bandy trochę za drogo wychodzi taka zabawka. Choć Reactivate będzie robił pogrom na tym prosiaku :D

    Best regards

    OdpowiedzUsuń