Witam pięknie po krótkiej przerwie spowodowanej nieszczęśliwymi zdarzeniami losowymi w mojej codziennej egzystencji. Niestety moc sprawcza chwilowo mnie opuściła, ale fortuna nawet w takich ponurych dniach potrafi się do mnie uśmiechnąć i oto znienacka użytkownik Rang3r postanowił zwieńczyć dzieło recenzenckie traktujące o starterach do Ariadny w systemie Infinity tekstem o sektorowej armii Kaledonii. Miłej lektury zatem i gorąco zapraszam do komentowania, zadawania pytań i do ogólnej dyskusji na temat zadziornych szkotów w kosmosie!

Dziś nakreślę parę zdań na temat ostatniego ze starterów do Ariadny,
a mianowicie Szkotów. Co zatem mamy w zestawie?
Trójka Kaledońskich Ochotników ilościowo zajmuje pół startera i nic
dziwnego – to liniowa piechota. Skromnie wyposażeni, w zamian za to zawsze
pewni siebie. Swego czasu chętnie walczyli w szeregach innych nacji.
Zestawiając ich z Kazakami ocena jest podobna do tej, którą dostali ode mnie
Metro ze startera Merovingów – oszczędność iluzoryczna, bo kosztują tylko jeden
punkt mniej, ale strzelają nieco słabiej (BS) i są trochę mniej spostrzegawczy
(WIP).
To, co odróżnia ich jednak od francuskich piechurów ze Straży
Obywatelskiej to inny wariant zdolności multiterrain. O ile w przypadku
Merovingów można przed walką wybrać jeden z terenów, gdzie nie będziemy
otrzymywać kar za strzał i ruch, o tyle tutaj wyboru nie ma, ale dostajemy od
razu dwa – góry i dżunglę. Jednostki można połączyć w linked team, a także
wystawić w limitowanym kamuflażu. Jest tu jednak pewien bonus – jeden z trzech
Kaledończyków strzela rozgrzanymi do czerwoności odłamkami metalu. Ta-dam!
Chain rifle, czyli draństwo dla każdego, kto lepiej potrafi gotować niż
strzelać, ze specjalną dedykacją od rusznikarza. A jak to działa? Od podstawki
kładziemy dużą łezkę i do boju! Kombajn do likwidowania paru celów
jednocześnie. Kości na bok, nie są potrzebne. Z reguły żołdak z taką misją
dostaje bilet w jedną stronę.


Zwieńczeniem zestawu jest S.A.S. z Boarding Shotgun. Niezły
infiltrator, oczywiście kamuflaż to jego drugie imię. Nie jest tak wszechstronny
jak Szaser z Merovingii (w tym wariancie uzbrojenia), ale odnajdzie się w
brudnych uliczkach i na opuszczonych terenach militarnych jak mało kto. Spec od
nocnych zasadzek i podrzynania gardeł. Po robocie nie zostawia śladów. Shotgun
przerobi na sito najbardziej opornych, a gdy coś nie pójdzie z planem, to nie
zawaha się wejść w zwarcie, by skończyć co zaczął. Trzeba jedynie przyznać, że
27 punktów to nie tak mało jak na całokształt.
Podsumowując: konkretny zestaw wojowników którzy wiedzą, po co wchodzą
do bitwy. Ochotnicy Kaledońscy pełnią swoje oczywiste funkcje, czyli
sporadyczny ogień na średnim zasięgu w stronę wrogich pozycji i w miarę
możliwości nieoberwanie kulki. Szara Strzelba niesie ciężką spluwę, z którą
mało kto potańczy. S.A.S. to gość do czyszczenia przedpola i zajmowania
strategicznych pozycji – możesz na niego liczyć w krótkim dystansie, tam czuje
się jak ryba w wodzie. W końcu Wulver, czyli szalony pół-człowiek pół-pies
strzelający z dobrej broni dystansowej, a nadto wyborny wojownik do walki
wręcz, w której nie ma skrupułów. Mamy broń „na blisko” (Chain Rifle, Boarding
Shotgun, Granaty Wulvera), „na średnio” (Rifle, T2) i „na daleko” (AP HMG).
Czego trzeba więcej?
Tak oto domykamy opis starterów Ariadny i z tego miejsca chciałem
podziękować za dotychczasowe komentarze i poświęconą uwagę. Mam nadzieję, że
teksty w jakimś stopniu pomogą niezdecydowanym w wyborze :) Następne do spisania trafią zestawy startowe PanOceańczyków, może
jako mały przerywnik pojawi się też raport z pola bitwy. Pilnujcie zatem bloga
i... do przeczytania ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz