
Google Plus. Słyszę pusty śmiech!
Pamiętacie ‘konkurs’ na zebranie stu fanów na Facebooku? Cóż nie wyszło – i to
z prozaicznej przyczyny! Facebook tak bardzo chciał wyłowić i sprzedać moje
prywatne informacje, że kiedy nie chciałem być tak uprzejmy, i im ich udzielić,
zablokowali konto. Głupiutki system, tak bardzo głupiutki. Fortunnie, Google
Plus nie ma takich problemów, a na dodatek jest usługą Google’a tak samo jak
Blogger, co pozwala mi na pełną, elegancką i płynną integrację pomiędzy
serwisami. Tak więc wszystkich posiadaczy kont Google+ zapraszam do polubienia
mojej skromnej strony, zaś osoby, które nie mają, a chciałyby z chęcią
zaproszę! Jeżeli już bełtam w społecznościówkach (*które przyszłością Internetu
są*), to przypominam o Twitterze i mikrolosowaniu, gdzie pod koniec roku
jednego z ‘podążaczy’ podeślę coś na kształt blistera! A skoro ogłoszenia
duszpasterskie mamy już za sobą, pora na dzisiejszy temat, czyli Poniedziałkowe
Złomowisko – dziś o moich ulubionych produktach of Army Paintera, trawkach i chaszczach z serii Battlefield Essentials.

Co mnie jednak najbardziej
interesuje, to gotowe elementy wykończeniowe w postaci kępek traw, bluszczu,
kwiecia. Wiele firm oferuje podobne dodatki, niektóre mam już sprawdzone i
odpowiednio opatrzone, jak na przykład doskonałe zestawy do tematycznych
podstawek firmy Gale Force Nine – niedrogie, solidne, dobrze spasowane ze sobą.
I choć oferta Army Paintera prezentuje się póki co raczej skromnie, to jednak
muszę ze zaskoczeniem przyznać, że jestem bardzo zadowolony? Nabyłem bowiem
odklejane pęki traw w dwóch tonach oraz trujący bluszczyk… I jestem
wniebowzięty! Dlaczego?
Jakość. Zarówno kępki traw jak i
trujący bluszczyk prezentują się niezwykle naturalnie – szczególnie listki i
barwa bluszczu do złudzenia przypomina prawdziwą roślinę. Jakby tego było mało,
trwałością zupełnie nie ustępuje produktom innych firm. Kępki są wytrzymałe,
trujący bluszcz gnie się bez pękania, nic się nie rozsypuje a aplikacja wybranego
pączka trawki jest całkowicie bezproblemowa. Słowem, po prostu nie ma na co
narzekać, tym bardziej, że folia zawiera całkiem sporą masę pęków w przeróżnych
rozmiarach i objętościach. I wszystko to w zaskakująco niskiej cenie, bo dałem
coś koło dwanaście blaszek za jeden produkt! Za zaledwie trzydzieści złotych z
hakiem mam dość wariacji, by wraz z jedną, dwoma posypkami zrobić na podstawce
elegancki, trawiasto-krzaczasty efekcik! Doskonała cena (*która było nie było
jest głównym motorem reklamowym produktów Army Painter*) plus doskonała jakość?
Sprzedane!
Jeżeli więc potrzebujecie posypek
czy innych elementów wykończeniowych do ziemi (*tej ziemi!*), na której stąpać
będą wasze wojska, nie przepłacajcie i nie dajcie się skusić na ‘ten sam
produkt, ale droższy, bo ma logo bardziej czaderskiej firmy’, tylko po prostu
sięgnijcie po produkty Army Painter’a – w niczym nie ustępują odpowiednikom
innych producentów a są dużo przyjaźniejsze dla portfela! I w ten oto sposób
życzę miłej nocy i zapraszam jutro po więcej mięska z Dystopian Wars – a za
niedługo, rzucimy okiem na polski produkt, tym razem diablo wysokiej jakości, a
mianowicie na wypasiony podręcznik do Ogniem i Mieczem!
Dodałem na G+
OdpowiedzUsuńA trawek AP używam :)
A ja wszelkim spolecznosciowkom mowie nie;)
OdpowiedzUsuńCo do kepek traw Army Paintera, to przepakowane produkty Silflora, o polowe mniej towaru za ta sama cene co oryginal. Zerknij tutaj:
http://www.sceneryexpress.com/default.asp
Chcialbym dorwac sie do sklepu z takim towarem w realu, zeby moc wszystko poogladac na zywo:)
Poison Ivy można brać w ciemno. Jest debeściak.
OdpowiedzUsuńa uzywał ktos pedzelków insane detail AP?
OdpowiedzUsuńNie używam pędzelków AP. Kupiłem kilka, wszystkie teraz mi służą do mieszania farbek czy innej syfo-robiącej chemii modelarskiej. Do malowania używam Colibri lub Vallejo z sobolowym włosiem.
OdpowiedzUsuń