26.11.2011

[26.XI.2011] Nasza polska blogosfera



Bogowie, cóż za pogoda, cóż za aura! Zimno (*acz fortunnie bezśnieżnie*), mokro, smutnie, szaro… katar drąży nozdrza, zatoki pieką, w głowie się kręci – po prostu niezła kicha! Człowiek ledwo żyje, niedosypia, a ciągle zadaje sobie te same pytania: kto sklei nowego Ironblastera i zrobi z tego tekst? A nekrońską arkę? Przecież wszyscy chcą rzucić okiem na nekrońską arkę! Jakby tego było mało, malowanie mojej Radosnej Menażerii Chaosu również spowolniło, gdyżem zbyt słabowity, by pędzel dzierżyć. Dlatego też popijając kakało i żwając boczek (*najlepszy miks na ozdrowienie*) buszuje po polskiej blogosferze tematycznej, by podzielić się z wami moimi ulubionymi miejscami plus – całkiem gratis – erudycyjnym wywodem na temat stanu naszego wirtualnego półświatka!


By oszczędzić wam cierpień związanych z wyczekiwaniem na mój jakże błyskotliwy komentarz dotyczący blogosfery bitewniakowej, oto i on, bez zbędnych ceregieli: Jest Dobrze! I tymi oto słowami mógłbym zakończyć wpis. Niestety, chęć przelania moich jakże wartościowych myśli (*Sarkazm, przyp. Red.*) na nobliwą czcionkę z mych płonących trzewi jest na tyle mocna, że tę myśl nieco rozwinę. Dlaczego uważam, że jest dobrze? Dowód pierwszy – proszę rzucić okiem na prawo i odrobinę w dół; oto lista blogów, które osobiście śledzę (*niepełna, ale cóż począć!*) – jest tego kilka, i zaledwie dwie z tych stron to strony zagraniczne! Wysyp blogów dotyczących gier bitewnych nie jest może gorączkowy czy obfity, ale jest zauważalny… I godny pochwały.


Nawet, jeżeli blog umiera po pierwszym wpisie. Słomiany zapał? Pewnie, ale to normalne i ludzkie; nikt nam nie płaci za pisanie a jedyną walutą jaką dostajemy w zamian jest zainteresowanie publiki, jej komentarze, ruch na stronie. Potrzeba sporego samozaparcia, by powalczyć, by pisać na tyle długo i wytrwale, by wytworzyć sobie bazę stałych czytelników (*z dumą stwierdzam, że moje skromne poletko może się pochwalić nieliczną, acz stałą bazą ‘przeglądaczy’!*). TO nie jest jednak ważne, ile blogów przetrwa, ale ile powstaje… śmiała teza? Wiadomo, najwartościowszymi blogami są te, które trwają (*ależ sobie dzisiaj słodzę!*) ale każdy świeżo powstający serwisik tego typu to godna pochwały próba stworzenia internetowego zakątku dla swojego hobby, miejsca, w którym możemy dzielić się swoimi doświadczeniami z hobby z resztą ludzi myślących podobnie, mających takie same upodobania.  Tak więc każdy nowo powstały blog cieszy mnie wielce, pozwala mi rzucić okiem na to, jak moje hobby odbiera ktoś inny, co jest jego konikiem, jak się ‘bawi’ tymi samymi zabawkami.


Cholerny voyeuryzm. 


Pociąga to za sobą kolejną zabawną sprawę – powstanie środowiska bloggerów bitewniakowych. No, dobrze, zgadzam się, że środowisko to dość duże słowo do określenia tego tuzina ludzi na krzyż, którzy wzajemnie odwiedzają swoje skromne zakątki, komentują swoje wywody i podniecają się kolejnymi postępami w swych hobbystycznych projektach; jest to o tyle fajne (*nienawidzę tego słowa – to takie słowo-dziwka, używane przez wszystkich , ale nie mającego znaczenia!*), że jest to dużo bardziej osobiste niż dysputa na forum (*gdzie zawsze może wpaść jakaś wiewióra czy inny gryzoń, co to w sztuce pracuje by być niezdecydowanym niczym Schroedinger względem swoich odczuć co do hobby! *).


Czyli sprowadza się wszystko do tego, że lubię czytać blogi! Lubię zderzać swoje podejście do tego szlachetnego hobby z odmiennymi podejściami innych współhobbystów. Albo też znajduję rozrywkę w zagłębianie się w tym aspekcie hobby, którego sam praktycznie w ogóle nie dotykam i moja skromna wiedza w ogóle w tym zakresie jest mniej niż szczątkowa. Z tej okazji na przykład zostałem czytelnikiem ‘bloga z tradycjami’, bo powstałego aż  w mrocznych i odległych latach roku 2007 – z 24 cala. Prowadzony przez Treja i Michu blog jest solidną informacją turniejową, zawiera ciekawe spostrzeżenia na temat zmian i rozwoju naszego małego hobby, prezentuje interesujące podcasty… Czyta się to doskonale, bo po prostu czujemy, że pisany jest przez prawdziwych dinozaurów bitewniakowego Warhammera, którzy zęby zjedli na kodeksach, a scena turniejowa to praktycznie ich drugi dom. Dla gracza Tak Bardzo Niedzielnego jak ja, to dobra szansa na poczytanie o turniejowych trendach, rozpiskach, zmianach (*jak chociażby wpis o tym, że coraz więcej konkurów dopuszcza postaci specjalne – fajnie, bo lubię wariację a i modele bohaterów przeważnie są gratką dla modelarza!*)


Kolejny blog, który zawsze chętnie odwiedzam, to naturalnie TheBrush Brothers – jeżeli byliście i znacie, to przyczyny są oczywiste! Zawsze to miło pooglądać dzieła doskonałym malarzy; ta delikatna nutka kąsającej zazdrości, że ktoś inny robi coś, przy którym moja praca wygląda jakby ją ktoś, za przeproszeniem, łaskawie wysrał. Loler, Redav i Czys to nieźli majchrowie pędzla, i kiedy siadam do malowania swoich maszkar zawsze myślę sobie, że „tym razem uda mi się pomalować tak, jak to zrobiłyby chłopaki z Pędzlowej Braci” (*tak, zawsze się zawodzę i utapiam smutki w pszennym lub w whisky*). 


Następnie jest Wojna w Miniaturze, blog z tradycjami, bo funkcjonujący prężnie od aż 2010 roku! Owszem, nie jest to 2007 jak w przypadku 24 cala, ale i tak wśród blogów wynik godny pozazdroszczenia i godny naśladowania. Wojnę w miniaturze śledzę ze względu na odmienne podejście do tematyki bitewniaków – bo chociaż nasz ukochany Wojenny młotek występuje tutaj w solidnej obfitości, to Inkub prezentuje również wielce zacne i szlachetne zainteresowanie systemami i modelami historycznymi. Sam babram się sklejaniem pojazdów pancernych z okresu drugiej wojny światowej (*ssę przy tym niewyobrażalnie, ale to naprawdę trenuje cierpliwość… szczególnie, kiedy wykupisz model z dodatkami w postaci elementów fototrawionych, toczonego działa…*). Poza historycznymi modelami mamy też regularny przegląd dostępnych w Polsce gazetowych kolekcji modeli, też miłe w śledzeniu, a nóż wyszuka się dzięki temu coś sensownego i godnego uwagi.


Pora na bloga, którego śledzą za dedykację prowadzącego – Quidamcorvus i jego Warheim Fantasy Skirmish! I chociaż blog, w teorii, jest zrobiony do promowania jego autorskiego systemu – duchowej kontynuacji Mordheimu (*a przyznać muszę, że wkłada w to ogrom pracy, aż warto by było poczytać, zobaczyć i zacząć promować…*), to znajdziemy tam recenzje różnych produktów, wgląd w jego prywatne projekty (*absolutnie warte uwagi – po prostu są super, jak chociażby wóz-kapliczka!*) czy ręcznie wybrane nowinki i ciekawostki do tygodniowego podsumowania, przeważnie obfitujące w ciekawe linki na które warto zwrócić uwagę. Słowem, kolejny prywatny blog, który lubię za aktywność i włożone w tworzenie serce!


Listę mógłbym ciągnąć, kilka tych blogów jest na mojej czytelniczej tablicy, ale tekst puchnie powoli do granic sensu, tak więc jeszcze tylko jeszcze Jeden portal do Ultramaru! Blog, choć wizualnie brzydki jak sto nieszczęść i średniowieczny mór, poszczycić się może solidną grupą redakcyjną (*Undermine, Amdor, Drake i Kozak, dżentelmeni znani z łam Gloria Victis*), a takie bogactwo autorów oznaczać może jedynie częste wpisy! I tak jest w istocie, ich blog rozwija się prężnie, traktuje o ich armiach, turniejowych ekscesach czy ich punkcie widzenia na aktualności dziejące się w świecie Warhammera 40k. Dorzućmy do tego poradniki w postaci przeglądów jednostek w kodeksach dla przykładu… po prostu warto rzucić okiem i poczytać, co tam ta dzika ferajna powymyśla następnym razem.


Uff, i to by było na tyle. Pobrzdękałem sobie na temat naszej lokalnej internetowej sfery, wskazałem kilka moich ulubionych, rodzimych blogasków, pora brać aparat w łapy i focić Ironblastera do kolejnego Rzutu Okiem Cyklopa, nie mówiąc już o skończeniu malowania nowego Nekrońskiego Overlorda z nadzieją, że zdążę na Listopadomy Play Mini of the Month na Gloria Victis! Ciao!

9 komentarzy:

  1. Trejowy link nie istnieje. :P
    W sensie kolorek zrobiłeś, ale linka już nie wstawiłeś. :P

    OdpowiedzUsuń
  2. Haha, tak, zauważyłem. Cóż, roztargnienie nie biegunka, nie boli. Poprawione.

    OdpowiedzUsuń
  3. Miło, że o nas wspomniałeś ;) Warto wiedzieć, że te posty czyta ktoś więcej niż ja i Cylindryk :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Czyta całkiem sporo osób, tylko niewiele się udziela ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Dodaj jeszcze Bizima jako autora Portalu, bo mi się burzy na GG... :P

    OdpowiedzUsuń
  6. Ej wcale się nie burzę. :P

    Wypisałem się wtedy to mam i tyle. :P

    OdpowiedzUsuń
  7. A wracasz do składu? Dobrzee :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Milo mi ze trafilo mnie takie wyroznienie. Ze swej strony dodam tylko, ze posrod blogow ten wlasnie zajmuje wysoka pozycje na mojej prywatnej liscie. Tylko wiecej wpisow prosze:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Dzięki za wspomnienie o TBB! Miło wiedzieć, że ktoś inspiruje się naszymi wypocinami ;)

    OdpowiedzUsuń